Wybierz stronę

Rozwój potęgi woli. Część VI. Wincenty Lutosławski

Rozwój potęgi woli. Część VI. Wincenty Lutosławski

Spis treści

Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaje do użytki rodaków

Część I – „Przedmowa”

Część II – „Odmienne tradycje”

Część III – „Warunki powodzenia ćwiczeń”

Część IV – „Rytm oddychania”

Część V – „Ćwiczenia odżywcze”

Część VI – „Umiejętność odpoczynku”

Część VII – Ćwiczenia psychofizyczne”

Część VIII – „Ćwiczenia estetyczne”

Część IX – „Ćwiczenia specjalne”

Część X – „Zakończenie”

UMIEJĘTNOŚĆ ODPOCZYNKU

Niewielu ludzi umie odpoczywać. Dzicy i dzieci znają zupełny odpoczynek bez ruchu, bez żadnych skurczonych mięśni, bez żadnych trosk ani zbytecznych myśli. Z domowych zwierząt kot nam daje przykład doskonałego odpoczynku, gdy całym swym ciężarem przylgnie do ziemi, jakby wszystkie jego członki były jak zmoczone płachty, rzucone na kupę. Na Wincenty Lutosławski jogaWschodzie, gdy karawana zatrzyma się po długim pochodzie, ludzie rzucają się na ziemię, odkurczają wszystkie mięśnie, wycofują z nich pranę i leżą jakby umarli, czasem zasypiając, a odpoczywając doskonale, nawet jeśli nie zasną. Jedna godzina takiego doskonałego odpoczynku więcej sił gromadzi niż kilka godzin snu niespokojnego, pełnego widziadeł, które straszą i męczą. Wszystkie wędrowne plemiona zdobyły tę umiejętność doskonałego odpoczynku i pod tym względem nas wyprzedzają. My musimy uczyć się za pomocą ćwiczeń szczegółowych.

Aby dojść do idealnego spoczynku, trzeba pojąć głębszą istotę mięśniowych wysiłków. Za każdym razem, gdy wykonujemy jakiś ruch, stwarzamy prąd prany od mózgu do poruszonego mięśnia. Każdy ruch mimowolny, automatyczny oddziaływa na mózg, czerpiąc zapasy prany. Nie tylko ruch wykonany, ale nawet ruch zamierzony i powstrzymany wywołuje taki prąd prany, nawet przy pozornym spokoju mięśni. Każda myśl, wyrażająca się w ruchu, powoduje ubytek w zapasach prany. Uczucia, które mają swe naturalne mięśniowe wyrażenie, także powodują prądy prany ku mięśniom. Więc zupełnego spoczynku nie ma bez wstrzymywania wewnętrznych ruchów myśli i uczuć. Wtedy dopiero prąd odśrodkowy ustaje i zaczynają się wzmagać zapasy prany, czerpane przy oddychaniu, skupiane w organach centralnych, w mózgu i kręgosłupie. Ludzie, którzy spokojnie usiedzieć nie mogą ciągle mimo woli poruszając to nogi, to ręce, to usta, kręcąc się niepotrzebnie i gadając bez treści, postępują jak ci, co wodę biorąc z samowaru, zapomną kurka zakręcić. Gdy później im wody trzeba, wszystka wypłynęła. Aby mieć znaczne zapasy sił, trzeba umieć dokładnie zakręcać kurki, przez które płyną te siły. Kto nie umie wstrzymać wydatku sił na jakiś czas, ten nie umie ich gromadzić. Jednym z najpospolitszych grzechów w tym względzie jest zbyteczne gadanie na wiatr, wskutek nieumiejętności milczenia i skupienia. Tylko ten, kto umie milczeć i myśleć, przemówi w potrzebie doskonale. Milczeniem gromadzimy siły wymowy.
Aby doprowadzić cale ciało do zupełnego spokoju i zamknąć wszystkie krany, którymi wypływa siła nerwowa, trzeba zacząć od ćwiczeń częściowych, które tutaj podajemy:

1. Wyciągnąć pranę z ręki tak, aby zwieszała się bez życia, ulegając tylko własnemu ciężarowi, przy zupełnym odkurczu mięśni, gdy trzymamy ramię przed sobą. Machać tą martwą ręką za pomocą ruchów przedramienia, z wyobrażeniem prądu prany, dośrodkowo idącego od wiszącej ręki. Powtórzyć to z prawą i lewą ręką, a potem z obydwiema naraz i praktykować, aż się wyraźnie uczuje ustępujący prąd prany.
2. W ten sam sposób odkurczyć mięśnie palców, aby się zwieszały o własnym ciężarze i poruszały biernie, gdy nimi machamy, ze świadomością prądu prany, od kończyn idącego ku centralnym organom.
3. Ściągnąć pranę z przedramion i machać nimi za pomocą ruchu ramion tak, aby zwieszały się pod wpływem własnego ciężaru odkurczone od łokcia.
4. To samo uczynić z ramionami, ubezwładniając je, aby się zwieszały bez życia i wahały w różne strony, gdy poruszamy ciało. Ramiona powinny zawisnąć jak puste rękawy. Podnieść ramiona nad głowę i nagle pozbawić ich siły tak, aby opadły martwe bez żadnego skurczu.
5. Stopę ubezwładnić, by się zwieszała biernie, gdy ruszamy podudzie. To jest trudne ćwiczenie, gdyż stopa bywa zwykle w stanie pewnego kurczu mięśni. To samo uczynić z podudziem od kolana, stojąc na lewej nodze i opierając się prawą ręką o ścianę, podczas kiedy zwieszamy podudzie z odkurczeniem mięśni poniżej kolana. To samo z udem, stojąc na jednej nodze, na wzniesieniu, aby druga się zwieszała bezwładnie i ulegała tylko własnemu ciężarowi. Obie nogi w ten sposób ćwiczyć w bezwładności.
6. Podnieść kolano tak wysoko jak można i nagle pozbawić całą nogę prany, tak aby noga spadła o własnym ciężarze.
7. Odkurczyć mięśnie szyi, tak aby głowa schyliła się naprzód o własnym ciężarze i szła za poruszeniem ciała, przy zupełnej bezwładności. Siedząc w fotelu, opuścić w ten sam sposób głowę w tył.
8. Odkurczyć mięśnie piersi i łopatek, aby cała górna część ciała zwieszała się o własnym ciężarze. Siedząc w krześle, odkurczyć mięśnie pasa tak, aby górna część ciała zwiesiła się naprzód, jak u ludzi, którzy siedząc zasypiają.
9. Odkurczyć mięśnie szyi, tak aby opadła głowa, potem pasa, tak aby zwiesiła się górna część ciała, potem mięśnie powyżej kolan i nareszcie poniżej kolan, aż całe ciało upadnie na ziemię, jakby w jednej kupie, jak mokra płachta. Gdy kto się w takim odkurczaniu wszystkich mięśni wyćwiczy i nauczy się w ten sposób upadać bezwładnie na ziemię, to zabezpieczy się na przypadek mimowolnego upadku. Dziecko instynktownie ubezwładnia wszystkie mięśnie, gdy pada, i dlatego może tak często upadać bez poważnej szkody. Także po pijanemu ludzie upadają w ten sposób i dlatego pijani niewiele sobie szkodzą, gdy upadają w warunkach, w których kto inny łatwo mógłby nogę lub rękę zwichnąć.
10. Wyciągnąć ręce w bok jak najdalej, wznieść się na palcach i wyciągać ręce w górę jak najwyżej, w ogóle wyciągać wszystkie członki na wszystkie strony, jak instynktownie czynią ludzie zmęczeni; to usuwa skurczenie pewnych mięśni i rozprowadza pranę po całym organizmie, wyrównywując stan ożywienia poszczególnych organów.

Powyższe ćwiczenia są przygotowaniem do głównego ćwiczenia, które polega na bezwładności całego ciała przy powstrzymywaniu odśrodkowego prądu prany i skupieniu przybytku, osiągniętego z oddychania:
11. Położyć się na plecach, najlepiej nago, bezpośrednio na trawie lub piasku. Odkurczyć wszystkie mięśnie. Przewędrować ciało myślą od góry do dołu, sprawdzając, czy gdzie nie pozostają mięśnie skurczone i odkurczyć je. Oddychać przy tym równo i spokojnie, po kilku rytmicznych głębokich oddechach. Po niejakim czasie przewrócić się na bok i zupełnie ubezwładnić wszystkie mięśnie, czując cały ciężar ciała, przylgnąć nim do ziemi, jak kot, gdy się grzeje na słońcu. Uczynić to samo na drugim boku i na brzuchu. Wyobrazić sobie ciężar ciała, potem usunąć ze świadomości wszelkie wyobrażenia i tak leżeć bezwładnie w zupełnym spokoju. Po niejakim czasie podnieść ręce i opuścić je bezwładnie. To samo uczynić z nogami i z głową dla sprawdzenia ich bezwładności. Często spostrzegamy skłonność, by jakąś część ciała podtrzymywać wysiłkiem mięśni – trzeba wszystko zdać na ziemię i cały ciężar każdej części ciała powierzyć ziemi. Odczuć tę olbrzymią podporę i zaufać jej z zupełnym usunięciem wszelkiej troski, wszelkiej obawy, wszelkiej nienawiści i wszelkiego gniewu.
12. Leżąc zupełnie spokojnie z zamkniętymi oczyma, z ledwo dostrzegalnym oddechem, z rękoma spoczywającymi obok ciała, wyobrazić sobie to leżące ciało, jako całkiem obce narzędzie jaźni, a jaźń jako mającą siłę opuszczania ciała i wędrowania we wszechświecie. Wznieść się myślą do światów nas otaczających, spojrzeć na Ziemię z daleka, jako na jedną z milionów planet, zapomnieć o wszystkim, co stanowi naszą osobowość i uprzytomnić sobie wiekuiste życie jaźni, to co jest istotnym. Wyobrazić sobie, że ludzkie życie doczesne jest tylko jednym z krótkich doświadczeń jaźni nieśmiertelnej, uświadomić sobie jaźń jako siłę czysto duchową, część niezbędną całości wszechświata i odczuć życie całości.

W tym stanie ciało wypoczywa i skupia siły nerwowe. Gdy duch z wędrówki wszechświatowej wraca, znajduje narzędzie posłuszne, a sam jest wyzwolony od słabości, które od ciała go uciskały. Im zupełniej ktoś zdoła w ten sposób wyzwolić się, z doczesności przejść już w tym życiu do wieczności, tym odporniejszy będzie na doczesne strapienia. Ale i tego nie trzeba nadużywać, bo tymczasem nasze zadania są tutaj. Prawdziwa umiejętność odpoczynku uczy nas skupiać siły w spokoju do wysiłku. Wielu ludzi istotnego spoczynku wcale nie doznaje nawet we śnie, bo nie umieją się oderwać od trosk bieżących i marnują wiele sił na niepotrzebne ruchy. Tacy ludzie nie są w stanie całej siły włożyć w ruch potrzebny. Kto się nauczy odpoczywać i odśrodkowy prąd prany przemieniać czasowo na świadomy prąd dośrodkowy, ten w chwili potrzeby okaże niezwykłe siły. Chodzi o to, by wprowadzić do życia rytm kolejnego skupiania prany i używania jej do celów, które uznamy za potrzebne. Jeśli zaczniemy obserwować naszych bliźnich, to spostrzeżemy, że wiele sił marnują na próżno i rzadko spoczywają w zupełnym spokoju. Widać to na każdym kroku. Mało kto umie bez najmniejszej przerwy godzinę strawić na jakiejkolwiek pracy. Większość daje się byle czym oderwać i jeśli nie zdradzi tego w ruchu, to marnotrawstwo to pozostanie ukryte w myśli. Ale takie zmarnowane, bezcelowe myśli, również osłabiają jak zbyteczne ruchy. Trzeba kierować myślą celowo, a za to umieć być bezmyślnym, gdy się postanowi zupełnie wypocząć.

Zdolność usuwania ze świadomości każdej na razie zbytecznej myśli, skupiania wszystkich sił do tego celu, jaki w danej chwili mamy przed sobą, jest także warunkiem umiejętności odpoczynku. Kto intensywnie pracuje, ten łatwiej się nauczy doskonale odpoczywać. Kto myśli i ruchy rozprasza podczas pracy, ten nie umie się potem skupić w doskonałym odpoczynku. Niepokój zbyteczny o to, czemu zapobiec nie możemy, męczy nas i pozbawia potrzebnego nam odpoczynku. Przypuśćmy np., że człowiek bardzo zajęty, a mający wkrótce wyjechać najbliższym pociągiem, w ostatniej chwili wsiądzie do powozu, mającego zawieźć go na dworzec. Często się trafia, że przez całą drogę myśli o możliwym opóźnieniu i pogania powóz wysiłkiem swej woli, gdy właśnie mógłby doskonale wypocząć, ufając, że zdąży.

Gdy jeden człowiek prędzej umie wykonać jakąś pracę niż inny, to najczęściej polega to na tym, że ani chwili czasu nie traci na myśli lub ruchy, do celu nie prowadzące. Ta zdolność natężonej pracy jest w ścisłym związku z umiejętnością doskonałego wypoczynku, podczas którego się skupia siły. Opanowanie myśli, pozwalających nam w czasie odpoczynku na usunięcie ze świadomości tego, co nam spokój odbiera, przygotowuje nas do tego rodzaju opanowania myśli, które pozwala skupić siły na cel główny i bezpośredni, a jednak używać w każdej chwili tylko tyle tych sił, ile rzeczywiście potrzeba, nie czekając ni chwili z ich użyciem. Woda z kranu płynąca marnuje się, gdy zapominamy kran dobrze zakręcić po użyciu go, a także, gdy zbyt odkręcimy kran wtedy, gdy potrzebujemy wody w małej ilości. Aby nalać szklankę wody, nie trzeba kranu odkręcać tak, jak dla nalania wiadra, bo się wiele wyleje. Podobnie jest z siłą nerwową: trzeba przy pracy tyle sił użyć, ile potrzeba, nie więcej. Dla podniesienia kosza z owocami nie trzeba się tak wysilać jakby w nim były kamienie.
Ci, co najlepiej wytrzymują pracę umysłową, najoszczędniej używają swych sił – nawet gdy intensywnie pracują, to jeszcze odpoczywają. Aby tę umiejętność zdobyć, trzeba umieć zdać się na automatyzm psychofizyczny tyle, ile tylko można i przyuczać jaźnie pomocnicze, by pełniły to, co do nich należy.

Łatwo to sobie wyjaśnić na dosyć prostym przykładzie. Jedni ludzie czytają daleko prędzej niż inni. Chcąc dojść do szybkiego czytania, trzeba wszelkie wyobrażenie o kształcie liter usunąć ze świadomości, powierzając to jaźniom pomocniczym, czyli sferze nieświadomej, tak że patrząc na litery nie widzimy liter, lecz od razu cale wyrazy i zdania sobie uświadamiamy, bez mechanizmu sylabizowania. Gdy każdy organ spełnia to co do niego należy, jaźń naczelna daleko mniej potrzebuje wysiłku. A chcąc poszczególne organy wykształcić, trzeba od czasu do czasu zwrócić na nie szczególną uwagę, kolejno je ubezwładniając i tchnąć w nie siłę. Gdy sobie nadto uprzytomnimy, że każda myśl, każdy wyraz nasz jest wydatkiem siły, gdy opanujemy w ten sposób myśli i słowa, by ich na próżno nie marnować, by zawsze stanowiły szeregi do celu prowadzące, to siły nasze, nagromadzone w chwilach odpoczynku, nie tak łatwo będą się wyczerpywać. A myśl i uczucie, gdy je opanujemy, będziemy umieli skupić nadzwyczajnie wtedy, gdy zajdzie tego potrzeba. Szybkość myśli bywa bardzo różną – rozumowanie trwające godzinami u jednego, może się odbyć błyskawicznie w innej jaźni.

Największą szybkość osiąga myśl konsekwentna, zgodna z sobą, wolna od niepotrzebnych dodatków. Gdy się kto nad naturalnym przebiegiem swej myśli zacznie zastanawiać, zwykle spostrzega tyle tych niepotrzebnych dodatków, co chwastów w zaniedbanym ogrodzie. Przy intensywnej pracy nie należy wyczekiwać zmęczenia, by na chwilę odpocząć. Umieć nagle przejść od intensywnej pracy do zupełnego spoczynku, nagle usunąć ze świadomości to, co nam spokój odejmuje – to jest zdolność, którą można nabyć przez powyższe ćwiczenia, jeśli je wykonywać sumiennie i regularnie. Tu chodzi o prąd prany, który przy pracy jest odśrodkowy, przy spoczynku dośrodkowy. Dopóki kto się nie oswoi z wyobrażeniem tych prądów niewidzialnych wewnątrz ciała, dopóki nie dojdzie do uświadomienia ich sobie, niełatwo będzie mógł osiągnąć największą sprawność ducha i ciała, najintensywniejszą zdolność pracy i umiejętność najdoskonalszego odpoczynku.

A gdy raz się osiągnie władzę nad kolejnymi fazami prądów dośrodkowych i odśrodkowych, bardzo mało czasu wystarczać nam będzie na zupełny odpoczynek. Kilkanaście minut takiego świadomie wytworzonego spoczynku zastąpi godzinę zwykłego snu, nawet jeśli nie zaśniemy podczas takiego ćwiczenia. Świadomie wywołany odpoczynek, zależny od naszej woli, ma całkiem inne skutki niż mimowolna bezczynność przy rozproszeniu myśli i uczuć, na której trawimy męczące godziny, gdy nie możemy zdecydować się na jakąś pracę. Ćwiczenia odpoczynku należy uprawiać regularnie, a nie wtedy dopiero, gdy już jesteśmy przemęczeni i niezdolni do skupienia woli na właściwe ćwiczenia, wiodące do zupełnego i skutecznego odpoczynku.

– –
Wincenty Lutosławski (6 czerwca 1863– 28 grudnia 1954) – profesor filozofii, mesjanista, poliglota, publicysta i działacz narodowyPrekursor jogi w Polsce. Powyższy tekst jest częścią książki pt. „Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaje do użytki rodaków, w której opisuje jak dzięki jodze wyleczył się z ciężkiej nerwicy i rozważa znaczenie woli i wyobraźni na stan naszego zdrowia i życia. Książka ta jest pierwszym podręcznikiem jogi autorstwa Polaka.

O autorze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *