Wybierz Strona

Kilka refleksji o pracy z "Żelaznymi zasadami" Inayata Khana. Dominika Kowynia

Kilka refleksji o pracy z "Żelaznymi zasadami" Inayata Khana. Dominika Kowynia

Mija dokładnie rok czasu, odkąd przeczytałam na portalu Sufizm.edu.pl o praktyce polegającej na pracy z Żelaznymi Zasadami Hazrata Inayata Khana. Zasad jest dziesięć i pracy z każdą z nich poświęcamy kolejno czterdzieści dni.

Ponieważ posiadam wrodzoną skłonność do utrudniania sobie życia i niewiadomego pochodzenia wiarę w siłę dobra, natychmiast zapałałam entuzjazmem. Przestrzeganie tych zasad wydawało mi się jednak na tyle trudne, że dałam sobie trochę czasu na ugruntowanie się w podjęciu decyzji. Niedługo potem pojawił się post na blogu Maćka Wieloboba o pracy z pierwszą z żelaznych zasad – “Nie składaj fałszywych oświadczeń”. Przeczytawszy go zdałam sobie sprawę, że ten program pracy nad sobą niekoniecznie zakłada niepopełnianie nigdy więcej błędów, że chodzi o coś innego niż natychmiastowe przeistoczenie się w ideał z zaciśniętymi szczękami. Już na spokojnie i z dużą ciekawością postanowiłam podjąć wyzwanie i zgłosiłam się do Maćka. Po kilku dniach otrzymałam przyjaznego w treści maila, który nadał wydarzeniu rozpoczęcia pracy odrobinę odświętnego charakteru.

Od tamtego dnia każdego ranka przez kilka minut myślę i powtarzam sobie odpowiednią zasadę, następnie staram się ją wcielić w życie i zastanawiam się, w jakim stopniu mi się to udaje. Początkowy stres ustąpił miejsca wielkiej ciekawości. Musiałam zacząć od zastanowienia się, czym dla mnie jest na przykład fałszywe oświadczenie. Małe kłamstwo, duże kłamstwo, życiowa postawa, pomyłka, której przez lenistwo nie chce mi się prostować? Morze możliwości :). Tak właściwie wyglądała i wygląda u mnie praca z każdą z zasad. Wszystko przestało być takie oczywiste i wymaga zwiększonej uważności. Ta uważność z kolei przeważnie zwalnia czas reakcji, która nie działa “z automatu”. Zaczęły się wydarzać naprawdę fajne, małe rzeczy. Tak jakby sam fakt, że ja mam wątpliwości, stwarzał nową przestrzeń pomiędzy mną a innymi ludźmi. Ponieważ ja nie reaguję jak zwykle, osoba przyzwyczajona do schematu w naszych kontaktach też musi zareagować inaczej. Wydaje mi się również, że wcześniej dość dziwacznie rozumiałam pojęcie spontaniczności. Zdarzyło mi się kilka zachwytów przez ten rok :). Również wtedy, kiedy odniosłam porażkę i nie zapanowałam nad swoim ego. Strasznie mnie to rozbawiło, bo uświadomiło mi, jak krótko trwa uczucie satysfakcji po takim “użyciu siebie”. Generalnie dużo więcej się z siebie śmieję od roku, chociaż ludzie w dalszym ciągu pytają mnie, dlaczego jestem smutna. Taka twarz.

Nie będę tutaj opisywać pracy nad każdą z zasad. Wspomnę jeszcze o jednej konkretnej, która napawała mnie niepokojem. Bardzo bałam się ósmej, która brzmi “Udzielaj pomocy wszystkim, którzy tego potrzebują”. Wyobrażałam sobie, jak rozdaję swoją pensję każdej napotkanej osobie i zostaję bez pieniędzy (wiem, spłyciłam to zagadnienie i ten fakt też mnie zastanowił). Jak zwykle wyobrażenia nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Przez czterdzieści dni spotkałam dokładnie tylu potrzebujących pomocy co zwykle i z pewnością wielu jak wcześniej nie dostrzegłam mimo wyostrzonego odbioru na problem. Nie zbiedniałam odczuwalnie w żadnym aspekcie życia.

Przez ostatni rok bardzo dużo zmieniło się we mnie. Nie stałam się ideałem, być może ktoś z moich znajomych mógłby stwierdzić, że byłam kiedyś lepsza. Ja jednak czuję, że jestem dużo samodzielniejsza w myśleniu i wydaje mi się, że duża w tym zasługa Żelaznych Zasad. Zastanawiam się, czy w moim przypadku nie jest najważniejszy fakt, że pierwszy raz w życiu musiałam się zastanowić nad istotnymi pojęciami, relacjami międzyludzkimi i zdefiniować je dla siebie. Oczywiście robiłam to w jakimś sensie wcześniej, ale nie były to przemyślenia wolne od mocno warunkujących je sytuacji. Coś się zdarzało, najczęściej bolesnego dla mnie, i ja pod wpływem tej sytuacji weryfikowałam poglądy i zachowanie. Teraz wygląda to zdecydowanie inaczej, odbywa się w większym spokoju, mam czas :), przestrzeń i wolną wolę.

– –
Żelazne, Brązowe, Srebrne i Złote zasady to jedna z form praktyki jamy i nijamy, zaproponowana przez wybitnego indyjskiego mistyka Hazrat Inayata Khana, wszystkie zasady można przeczytać pod tym linkiem.

O autorze

1 komentarz

  1. olga

    ‘ten program pracy nad sobą niekoniecznie zakłada niepopełnianie nigdy więcej błędów, że chodzi o coś innego niż natychmiastowe przeistoczenie się w ideał z zaciśniętymi szczękami.’ Bardzo dobrze to ujelas,zgadzam sie w 100%:) pozdrawiam!

    Odpowiedz

Trackbacks / Pingbacks

  1. Jeszcze o jamie i nijamie - lutowy edytorial od redaktora naczelnego. Maciej Wielobób - [...] najpierw styczniowym edytorialem Agaty Mrowińskiej, a potem świeżym artykułem Dominiki Kowynii, malarki i nauczycielki jogi ze Śląska, wróciliśmy do…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *