Wybierz Strona

Czym jest medytacja chrześcijańska? Zespół WCCM.pl

Czym jest medytacja chrześcijańska? Zespół WCCM.pl

Czym jest medytacja? I jak medytować? Słowo “medytacja” jest jak słowo “medycyna”: zawiera przedrostek „med”, z języka greckiego oznaczający „troskę”, „uwagę”. Gdy medytujemy, jesteśmy uważni. Zachowujemy uważność. Medytacja jest uniwersalną duchową tradycją mądrościową. Odnajdujemy ją we wszystkich wielkich religiach.

Kilka lat temu ojciec Laurence Freeman – opiekun duchowy Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej – nauczał o chrześcijańskiej medytacji w Australii i mówił o jej korzeniach sięgających 2,000 lat. Przytoczył naukę Jezusa o kontemplacji. Wówczas, Aborygen, chrześcijanin, który był wśród publiczności, podszedł do niego po zakończeniu i dziękując za wykład, powiedział:„Czy Ojciec wie, że moi rodacy, Aborygeni, medytują od czterdziestu tysięcy lat. Nazywamy to „didgeri”, to milczące, niekwestionujące niczego trwanie, harmonia z otaczającym światem. Udają się do świętego miejsca, może to być wśród skał albo nad rzeką” – rozmówca należał do rzecznego plemienia – „siadamy nad brzegiem rzeki i stajemy się jednym z jej biegnących prądów. Otwieramy się na Obecność, która przepełnia przyrodę.”

Medytacja sięga naszych pierwotnych intuicyjnych poruszeń. Dotyka w nas czegoś, co ukryte głębiej niż zmysły czy racjonalny umysł. W medytacji zmierzamy od umysłu do serca. Od myśli, słów, obrazów, planów, problemów, analizowania do milczenia. Czyli od wszystkich tych rzeczy, które robimy w ciągu dnia, w naszych nieustannie pracujących umysłach. Idziemy głębiej niż wytwory umysłu. Zmierzamy do miejsca, które nazywamy sercem. Serce nie jest po prostu romantycznym miejscem naszych emocji. Odnajdujemy do niego odniesienia we wszystkich duchowych tradycjach, gdzie uosabia ludzkie wnętrze, jest symbolem wewnętrznej integralności człowieka. W moim sercu ciało, umysł i dusza zbiegają się, tworząc prawdziwą istotę, osobę, którą głęboko i szczerze jestem, na przestrzeni lat i doświadczeń życiowych.

Medytacja jest podróżą świadomości. W tej podróży centrum świadomości przenosi się z umysłu do serca. Nie chodzi tu o jakiś wyczyn, aby cokolwiek zdziałać. Odbywa się to poprzez bezruch. Bezruch jest podstawowym doświadczeniem medytacji. Więc, gdy medytujemy, trwamy w bezruchu. Bezruch ciała pomaga przywołać bezruch wnętrza, bezruch umysłu, bezruch serca.

Następna rzecz, którą praktykuje nasza wspólnota, to milczenie, ponieważ w milczeniu uczymy się uważności. Pamiętajmy o tym przedrostku „med”, który oznacza „bycie uważnym”. Nie myślimy o Bogu. Nie myślimy o naszym życiu, o sobie, o problemach, o układaniu planów na przyszłość. W medytacji nie staramy się wywoływać nawet pobożnych myśli, lecz pozwalamy odejść wszelkim myślom. Podążamy do najgłębszego poziomu, gdzie jest czysta świadomość bytu. Milczenie związane jest więc z uważnością. Ale, aby zamilknąć, aby być uważnym, potrzeba nam spokojnego miejsca. Gdy medytujesz, znajdź spokojny czas i spokojne miejsce.

Wreszcie trzecią, bardzo ważną rzeczą w medytacji, jest prostota. Przestajemy analizować siebie samych. Nie zasypujemy się pytaniami: „czy jestem szczęśliwy?”, „czego mi brakuje?”, „czego potrzebuję do szczęścia?”, „a moje kłopoty?”, „a moje marzenia?”. W medytacji pozwalamy temu wszystkiemu odejść. Wkraczamy w chwilę obecną. To jest sedno medytacji. Jedynie w chwili obecnej możemy odnaleźć Boga. Boga, który Jest. Boga, który objawia się. Tajemnicą Boga jest “JA JESTEM”. “JESTEM, KTÓRY JESTEM” – mówi Bóg do Mojżesza. Oto istota medytacji.

Ale jak medytować? Jak zamilknąć? Jak uczyć się prostoty? Bezruchu? I jak pozwolić odejść naszym zmartwieniom, planom, marzeniom, pragnieniom i fantazjom? Jak dotrzeć do miejsca, gdzie spoczywa prawda o nas samych, do chwili obecnej? W tradycji chrześcijańskiej jest taka bardzo prosta metoda, nauka z początków chrześcijaństwa, która żywo przypomina nauki innych tradycji, nawet tych starszych od chrześcijaństwa. Polega ona na tym, aby wybrać pojedyncze słowo lub krótką frazę, święte słowo z naszej tradycji. Nazywamy je mantrą. I powtarzać je nieustannie, z czułością, wiernie i uważnie podczas medytacji. Powtarzanie słowa wyostrza świadomość. Sprawia, że zajęty, aktywny czy rozkojarzony umysł nieruchomieje. Skupia całą jego uwagę. Nie walczymy z rozproszeniami. Pozwalamy im minąć. A kiedy na nowo dopada nas rozproszenie – co oczywiście dzieje się bez przerwy – po prostu powracamy do powtarzania swojego słowa.

Bardzo ważną rzeczą w naszej praktyce jest wybór słowa. Ponieważ trzeba być mu wiernym przez cały czas medytacji oraz każdego następnego dnia. Wszystkie tradycje religijne podpowiadają, aby było to święte słowo pochodzące z twojej własnej tradycji. Raz wybrane pozostanie już twoim na zawsze. Ofiarujemy mu całą uwagę. Lepiej, jeśli nie będzie ono pochodzić z ojczystego języka, bo wówczas łatwiej będzie przekroczyć umysł oraz pozwolić odejść myślom, skojarzeniom i wyobrażeniom. Słowo, które poleca nasza wspólnota, to MARANATHA. To przepiękne słowo- modlitwa, prawdziwa mantra chrześcijańska. Pochodzi z języka aramejskiego, którym mówił sam Jezus i oznacza: “Przyjdź, Panie!”. Kiedy je powtarzamy, nie myślimy o jego znaczeniu. Słowem tym Święty Paweł zakończył Pierwszy List do Koryntian. Jest więc ono świętym słowem biblijnym i najstarszą modlitwą chrześcijańską. Wypowiadając w umyśle nasze słowo-modlitwę dzielimy je na cztery sylaby: MA-RA-NA-THA. Wsłuchujemy się w nie. Nie tworzymy w umyśle jego obrazów. Po prostu, wsłuchujemy się. Jeśli pojawiają się myśli, to pozwalamy im odejść. I powracamy do słowa. Na czym polega medytacja. Siadamy. Pozostajemy nieruchomi. Trzymamy wyprostowany kręgosłup, co pozwala zachować czujność i nie popaść w letarg. Medytacja to trwanie w stanie przebudzenia. Lekko przymykamy oczy. Rozluźniamy się. Oddychamy normalnie. I teraz, w milczeniu, w umyśle i w sercu, zacznamy powtarzać swoje słowo, swoją mantrę – słowo, które brzmi MARANATHA. MA-RA-NA-THA. Oto prostota medytacji.

Medytacja jest prosta, lecz nie jest łatwa. Prosta, bo można medytować w każdym momencie życia. Można zacząć w punkcie, w którym właśnie jesteśmy. Medytacji można nauczyć 6-latka. Można zacząć, będąc na łożu śmierci. Najistotniejsza rzecz dla podjęcia medytacji to wystartować z miejsca w życiu, w którym jesteśmy, zaakceptować siebie w tym właśnie miejscu. I rozpocząć z niego duchową podróż do głębi serca. Aby medytować na serio i wpisać trwale medytację w swoje życie, należy siadać do medytacji dwa razy dziennie. I trwać w tym rytmie, zaczynając i kończąc każdy dzień około 20-minutową medytacją. A gdy zechcemy swoją praktykę pogłębić i zachęcić do niej innych, można być w kontakcie z innymi osobami, które medytują.

Medytujemy wraz z innymi regularnie w grupie. Wspólnota, która rozwija się w medytacji, jest wspólnotą duchowej przyjaźni. Wspólnota medytacyjna jest twórcza, gdyż powstaje z harmonii i pokoju, które odnajdujemy w naszych wnętrzach. To droga niezwykle prosta. Droga prowadząca do pełni życia.

– –
Jeśli ktoś chciałby nawiązać kontakt z chrześcijańską wspólnotą medytacyjną, może to uczynić, korzystając ze strony www.wccm.pl, www.facebook.com/WCCMpl lub www.youtube.com/user/WCCMPOLAND

O autorze

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *