Wybierz Strona

Zdrowie. Hazrat Inayat Khan

Zdrowie. Hazrat Inayat Khan

Choroba jest brakiem spójności, zarówno na poziomie fizycznym, jak i umysłowym, a te w dodatku oddziałują na siebie wzajemnie. Co powoduje tę dysharmonię? Brak tonu i rytmu. Jak możemy to zinterpretować w kategoriach Medytacja Inayat Khanfizycznych? Prana, inaczej mówiąc życie lub energia, to ton, wysokość dźwięku; rytm to krążenie, regularność, regularność uderzeń pulsu w głowie oraz krążenia krwi w żyłach. Mówiąc kategoriami fizycznymi, brak krążenia powoduje zagęszczenie; a brak Prany (życia lub energii) oznacza słabość. Te dwa uwarunkowania przyciągają choroby oraz stają się powodem chorób. Gdy mówimy o stanie mentalnym, rytm jest poruszeniem umysłu, tymi poruszeniami umysłu mogą być myśli pełne harmonii lub w nieładzie, umysł może być silny, stanowczy, stały lub słaby.

Gdy myśli pozostają w harmonii, są one niczym regularne bicie serca i odpowiednia cyrkulacja krwi; ale jeśli harmonia myśli ulega załamaniu, umysł staje się przeciążony. Osoba zaczyna tracić pamięć; pojawia się depresja, a człowiek widzi tylko ciemność. Podejrzenie, wątpliwość, nieufność, niedola i rozpacz przychodzą, kiedy umysł staje się przeciążony. Gdy umysł spoczywa w harmonijnej myśli, wtedy Prana umysłu jest utrzymywana we właściwy sposób. Umysł wtedy potrafi równoważyć swoje myśli, nie zostanie łatwo wzburzony, a wątpliwość i pomieszanie nie przejmą nad nim władzy. Bez względu na to, czy jest to choroba nerwowa, psychiczna czy dotycząca ciała, istnieje tylko jedna główna przyczyna wszystkich chorób, jest to dysharmonia.

Ciało, które raz straciło harmonię, staje się niejako zbiornikiem, otwartym na chaos, którego atomy znajdują się w nieładzie; to wszystko dzieje się bez jego świadomości i tak samo reaguje umysł. Ciało, które choruje, jest bardziej podatne na kolejne choroby, niż ciało, które jest w pełni zdrowe. Tak samo umysł, znajdujący się w nieporządku, przyciąga jeszcze więcej nieporządku, tylko pogarszając swój stan. Uczeni na przestrzeni wieków zgodnie twierdzą, że podobne przyciąga podobne, wiec jest to naturalne, że choroba przyciąga chorobę, dysharmonia przyciąga jeszcze większy nieład, a z drugiej strony harmonia przyciąga harmonię. Na co dzień widzimy, że osoby, które nie mają co ze sobą zrobić, są słabe fizycznie, a ich życie jest bardzo nieregularne i są podatne na choroby. Widzimy człowieka, który pogrążony w nieładzie swoich myśli łatwo się obraża, wszystko mu przeszkadza, a każde wytkniecie powoduje irytację: dzieje się tak, ponieważ irytacja siedzi w nim głęboko i potrzeba tylko iskry, by wszystko wybuchło.

Ład ciała i umysłu zależy od życia, jakie człowiek prowadzi, żywności, jaką spożywa, ludzi, jakich spotyka, zawodu, który wykonuje, klimatu, w jakim żyje. Nie ma wątpliwości, że kiedy porównać dwie osoby przebywające w tych samych warunkach, to jedna z nich będzie się czuła świetnie, a druga będzie narzekać. Jedna osoba czuje się dobrze, kiedy pozostaje w harmonii z żywnością, którą spożywa, klimatem, w którym żyje, ludźmi, których spotyka, ze wszystkimi warunkami ją otaczającymi. Inna z kolei buntuje się przeciw żywności, którą zjada, przeciwko ludziom i pogodzie, i wszystkiemu, co ją otacza, ponieważ sama nie pozostaje w harmonii. Osoba ta tak samo postrzega i doświadcza wszystkiego w swoim życiu, a choroba i nieład są tego rezultatami.

To wszystko możemy zilustrować, biorąc za przykład szczepionkę; kiedy osoba dostaje szczepionkę, dostaje ten sam element, który normalnie powoduje chorobę. Dzięki temu osoba staje w harmonii z czymś, co jest przeciwstawne jego naturze. Kiedy człowiek zrozumie tę zasadę, może zaszczepić siebie przeciwko temu wszystkiemu, co nie leży w zgodzie z jego naturą, co spotyka go na co dzień i przed czym nie może uciec. Drwal nie dostaje porażenia słonecznego, a marynarz nie łapie przeziębienia, dzieje się tak, ponieważ drwal uodpornił się na słońce, a marynarz na przebywanie w wodzie i chłodzie. Podsumowując, pierwsza lekcja o zdrowiu to zrozumienie zasady, że choroba to nieład, a sekretem zdrowia jest harmonia.

II

Zaburzenie tonu i nieregularność rytmu są podstawowymi przyczynami każdej choroby. By wyjaśnić, czym jest zaburzenie dźwięku, musimy wpierw wiedzieć, że istnieje odpowiedni dźwięk, z jakim oddech wibruje w całym ciele, poprzez każdy kanał w ciele, i ten szczególny dźwięk w nieskończoność wibruje w każdej osobie. Kiedy mistyk mówi, że każda osoba posiada swoja nutę, nie oznacza to tej samej nuty, co przy grze pianinie, jest to ta nuta, która rozchodzi się jako dźwięk, jako oddech. Kiedy osoba nie dba o siebie należycie i pozwala, by każdy wiatr, który wieje, oddziaływał na niego, staje się niczym woda w morzu, faluje wzburzona w górę i w dół. Normalną postawą jest stać niewzruszenie i stabilnie podczas chwil strasznych, chwil radości i niepokoju. Nie pozwolić, by każdy podmuch wiatru rzucał człowiekiem w te i we wte jak skrawkiem papieru, ale by wytrzymać wszystko, stać niezachwianie i twardo we wszystkim, co nas spotyka.

Ktoś może powiedzieć, że nawet woda i skała są podatne na wpływy. Człowiek nie został stworzony ani ze skały, ani z wody; a posiada w sobie wszystko. On jest owocem całego stworzenia i powinien być w stanie odzwierciedlić ten rozwój w swoim zrównoważeniu. Osoba, która raduje się w jednej chwili, a w drugiej popada w depresję, której humor zmienia się co chwilę, nie potrafi utrzymać tego dźwięku, który daje równowagę i dobre zdrowie. Tak niewielu wie, że to nie przyjemności i uciechy dają dobre zdrowie. Społeczne życie daje nam przyjemność jednego dnia, a później bardzo często chorobę przez kilka następnych. Takie życie nie prowadzi do równowagi. Kiedy osoba staje się wrażliwa na każdą małą rzecz, z którą wchodzi w kontakt, zmienia się nuta w jego dźwięku, pojawia się inna nuta, do której jego ciało jest nie przystosowane, a to powoduje chorobę. Za dużo smutku lub za dużo rozrywki, wszystkiego, co w nadmiarze, powinniśmy unikać. Niektóre osoby dążą do ekstremum, muszą najpierw znaleźć tak dużo przyjemności i rozrywki, by później się tym zmęczyć, a wtedy pogrążają się w smutku i rozpaczy. Wśród tych ludzi trwa niekończąca się choroba. Jeśli instrument jest niewłaściwie nastrojony, jeśli jest trącany przez każdego, kto wejdzie i weźmie go w ręce, staje się rozstrojony. Ciało jest instrumentem, najświętszym instrumentem, instrumentem, który Bóg stworzył na Jego Boski plan. Jeśli jest nastrojony, a struny są odpowiednio napięte, wtedy ten instrument staje się źródłem harmonii, a po to Bóg stworzył człowieka.

Jak nastroić ten instrument? Po pierwsze struny, którymi są jelita, potrzebują czyszczenia. Płuca oraz żyły również potrzebują czyszczenia. Przez regularne czyszczenie stają się gotowe do pracy. Jak powinniśmy je czyścić? Poprzez ostrożność w diecie, abstynencję oraz przez właściwe oddychanie. To nie tylko woda i ziemia są używane do czyszczenia, najlepszym środkiem czyszczącym jest powietrze i ta jakość, która jest w powietrzu, dobro, które wdychamy. Jeśli wiedzielibyśmy, jak oddychanie może utrzymać nasze kanały czyste, wiedzielibyśmy, jak utrzymać zdrowie. To ono utrzymuje odpowiedni dźwięk, odpowiednią nutę każdej osoby bez stawania się zaburzonym. Kiedy osoba wibruje swoim własnym dźwiękiem, który jest właściwy dla jej własnego istnienia, wtedy jest sobą, wtedy jest dostrojona do oktawy, z której została stworzona, oktawy, w której powinna być i w której naturalnie czuje się świetnie.

A teraz przejdźmy do rytmu; istnieje rytm w pulsie, pulsu w głowie oraz w sercu. Gdy którykolwiek z nich zostanie zakłócony, powstaje choroba, ponieważ zaburza to cały istniejący mechanizm, który opiera się na regularności bicia tego rytmu. Jeśli osoba niespodziewanie usłyszy coś, co napawa ją strachem, rytm zostaje zachwiany, bicie się zmienia. Każdy szok zmienia wewnętrzny rytm. Widać to na przykładzie operacji, nawet jeśli została przeprowadzona pomyślnie, zostawia swój znak do końca życia. Kiedy raz rytm zostaje przerwany, jest bardzo ciężko przywrócić go do normy.

Jeżeli rytm został zatracony, należy przywracać go do porządku z wielką starannością, ponieważ gwałtowny wysiłek w celu przywrócenia rytmu może spowodować jeszcze większą jego utratę. Jeśli rytm stał się bardzo wolny lub zbyt szybki, przez próbę przywrócenia go do regularnego tempa można całkiem go przerwać, a przez przerwanie rytmu można zniszczyć samego siebie. To powinien być stopniowy proces, wykonany z rozsądkiem. Jeśli rytm jest zbyt szybki, powinien być przywracany stopniowo, jeśli jest zbyt wolny, powinno się go stopniowo przyśpieszać. To wymaga cierpliwości i siły. Dla przykładu, osoba, która stroi skrzypce rozsądnie, nie naciąga struny za jednym zamachem do właściwego dźwięku, ponieważ przede wszystkim jest to nie możliwe, a poza tym istnieje ryzyko zerwania struny. Jakiekolwiek byłoby to rozstrojenie, można z powrotem przywrócić je do porządku poprzez stopniowy proces strojenia. W ten sposób można oszczędzić sobie wysiłku i wykonać swoją pracę.

Delikatność w działaniu i ruchu jest niezbędna. W każdym podejmowanym ruchu, na każdym kroku trzeba zachować właściwy rytm. Regularność nawyków, w działaniu, w odpoczynku, w jedzeniu, w piciu, w siedzeniu, w chodzeniu, we wszystkim daje człowiekowi ten rytm, który jest niezbędny i który dopełnia muzykę życia.

Kiedy rytm i ton dziecka zostają zachwiane, uzdrowienie, które może zaoferować mu matka, jest cenniejsze niż to które lekarz dać mógłby przez tysiąc lat wysiłków. Piosnka, którą nuci, jakkolwiek nieznacząca może się wydawać, wydobywa się z głębin jej duszy i niesie ze sobą moc uzdrawiania. Dziecko dobrzeje w jednej chwili. Noszenie go, głaskanie, tulenie, gdy zatraciło swój rytm, daje więcej choremu dziecku niż medycyna. Matka wie to instynktownie.

Gdy przyglądamy się mentalnej części naszego istnienia, zauważamy, że ten mechanizm jest znacznie subtelniejszy niż ciało. Odnajdziemy tu również ton, a każda istota ma inny dźwięk w zależności od swojego rozwoju, a człowiek czuje się w pełni sil tylko wtedy, gdy jego dźwięk wibruje w pełnym wymiarze. Ale jeśli ten dźwięk nie zostaje wytworzony w odpowiedniej oktawie, wtedy osoba czuje się niekomfortowo i rodzą się rożne choroby. Każdy przejaw namiętności, przyjemności, złości lub strachu, który wytrąca z właściwego tonu, oddziałuje na czyjeś zdrowie. Głębiej niż myśl znajduje się uczucie. I to uczucie podtrzymuje dźwięk, myśl jest tylko na powierzchni. Żeby utrzymać ciągłość własnego dźwięku, mistycy stosują specjalne praktyki.

Był kiedyś zwyczaj w dawnych czasach, że w kościołach, zamiast używania organów, cztery lub pięć osób wydawało ten sam dźwięk z zamkniętymi ustami. Byłem bardzo zaskoczony słysząc to znów w jednym z rosyjskich kościołów. Sekretem bicia w dzwony praktykowanego przez kościoły nawet ówcześnie jest nie tylko zwoływanie ludzi, ale również nastrojenie ich do ich własnego tonu, miało sugerować to, że: „Istnieje dźwięk wibrujący w Tobie, dostrój się do niego”. Jeżeli to dostrajanie zanika, to nawet osoba po rekonwalescencji wraca do swej choroby. Zewnętrzne lekarstwa na nic się nie zdadzą, jeśli osoba nie wyleczy się mentalnie. Jeśli jej duch nie zostanie uleczony, blizna choroby pozostanie i utrzyma się zachwiany stan umysłu.

Kiedy umysł porusza się z szybkością większą lub mniejszą niż powinien lub jeśli skacze z jednej myśli do kolejnej i miewa ich tysiąc na minutę, jakkolwiek inteligentne wydawać by się to mogło, nie jest jednak normalne. Albo jeśli osoba podtrzymuje jedną myśl i rozpamiętuje ją, zamiast pójść dalej, przylega ona do swojej depresji, swoich lęków, rozczarowań, a to powoduje chorobę. To nieregularność rytmu umysłu tworzy choroby mentalne.

Nie oznacza to, że rytm jednej osoby musi być taki sam, jak innej. Nie, rytm każdej osoby jest inny. Kiedyś mój uczeń, który towarzyszył mi na przechadzce, poczuł wielki dyskomfort, ponieważ nie potrafił chodzić tak wolno jak ja. Kiedy wyznał mi to, odpowiedziałem: „To majestatyczny chód.”

Jego rytm był inny. On nie czuł się dobrze, dostosowując się do rytmu kogoś innego. Tak wiec każdy może wyczuwać, co sprawia, że czuje się komfortowo, a co wywołuje u niego dyskomfort. A jeśli ktoś tego nie odczuwa, wskazuje to, że dana osoba nie zwraca uwagi na to, co robi. Wielką mądrością jest zrozumieć siebie. Jeśli ktoś potrafi utrzymywać właściwy rytm swojego umysłu, pozwoli mu to na utrzymanie zdrowia.

Choroby umysłowe są bardziej subtelne niż fizyczne i, choć nie zostały do końca zrozumiane, jedno wiadomo: wszystkie fizyczne choroby są powiązane z umysłowymi. Umysł i ciało stoją twarzą w twarz. Ciało rzutuje swój porządek lub nieład na umysł, tak jak umysł odzwierciedla swoją harmonię lub chaos w ciele. Większość z tych chorujących na ciele posiada również pewne choroby umysłowe, a niewielu mentalnie chorych posiada kompletnie zdrowe ciało.

Pewnego razu poszedłem z wizytą do szpitala dla psychicznie chorych w Nowym Yorku. Postawiono przede mną kilka czaszek wskazujących rożne wgłębienia w miejscu, gdzie znajduje się mózg, oraz uszczerbki, które wskazywały na powstanie choroby umysłowej. W ciele zawsze znajduje się znak choroby umysłu. Zapytałem: „Czy to wgłębienie spowodowało szaleństwo czy szaleństwo spowodowało wgłębienie?” Odpowiedziano mi, że to wgłębienie wywołało chorobę. Ale nie zawsze tak jest, choroba umysłu nie zawsze jest spowodowana przez uszczerbek w mózgu. To, co się dzieje wewnątrz, ma większy wpływ na ciało fizyczne niż ciało na umysł. Nie zawsze to umysł przynosi chorobę do ciała, najczęściej się tak zdarza, lecz nie zawsze. Są rożne przypadki, ale w skrócie, głównym podłożem jest brak wewnętrznej muzyki, którą zwiemy porządkiem. Czyż nie wskazuje nam to, że człowiek jest muzyką, że życie to muzyka? By odegrać naszą partię jak najlepiej, musimy utrzymać nasz ton i rytm we właściwej kondycji; to jest celem naszego życia.


Powyższy fragment pochodzi z pierwszej części książki Hazrat Inayata Khana 
Zdrowie i uzdrawiane, który publikujemy dzięki uprzejmości portalu sufizm.edu.pl.

Tłumaczenie: Mirosław Steblik

O autorze

5 komentarzy

  1. lejgres

    I to napisał człowiek, który zmarł w wieku czterdziestu kilku lat na poważną chorobę…mało wiarygodne…

    Odpowiedz
  2. Maciej Wielobób

    lejgres – Oczywiście to może nas zastanawiać, ale zwróćmy uwagę na kilka rzeczy: (1). Inayat Khan nie przedstawia tu swoich osobistych poglądów, tylko mistyczne nauczanie o zdrowiu i jeśli postaramy się temu przyjrzeć obiektywnie to trudno polemizować z teza tej wypowiedzi; (2) jeśli byśmy odrzucali nauczanie nauczycieli za wczesny wiek w jakim zmarli to musielibyśmy odrzucić wielu najwybitniejszych, oprócz Inayata Khana chociażby Śankarę czy Swamiego Ramę Tirthę; (3) przyglądając się z kolei jego następcom w liniach przekazu to jego dwóch synów dożyło sędziwego wieku (Vilayat zmarł w wieku 88 lat, a Hidayat żyje i ma 96 lat), razem z Hidayatem głową jednej z linii, które wyszły od reformy Inayata Khana jest Karimbakhsh Witteveen, który ma 92 lata itp.; (4) trzeba pamiętać, że teksty mistyków nie mają na celu narzucenia jakiś poglądów, ale wzbudzenie doświadczenia w jakimś obszarze. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  3. lejgres

    Dzięki Macieju ze szybka odpowiedź – bardzo ciekawa interpretacja. Ja lubię, jak ktoś jest przykładem tego o czym mówi i to co stara się przekazać innym. Uciekając w drugą stronę kija – dziadek dobrego znajomego, pali paczke dziennie i pije 4mocne kawy, do tego jest bardzo nerwowy i emocjonalny, jego jedyną filozofią życiową jest: żyj zgonie z własnym sumieniem i nie krzywdź innych i się niezamartwiaj…ma 88lat. Piszę to bo wiem, że wielu ludzi, tylu używek i nerwów by nie wytrzymała i wpadła pod wieko od trumny przed 60tką… Więc nie jest zasadne mówić, iż ktoś dzięki wizjom/naukom Inayata Khana dożywa 96lat na to wpływa bardzo wiele czynników. Generalnie cały ten tekst o zdrowiu, nacisku na odech, wywołuje u mnie zgryzotę jak sobie uświadamiam, że mówił to człowiek, który zmarł na zapalenie płuc. Psychosomatyka i wpływ myśli na ciało ludzkie, to ciekawa i raczkująca dziedzina. Zapewne dzięki takim ludziom i dzięki temu co po sobie zostawili, nauki takie jak neurokognitywistyka oraz neurobiologia mogą się dalej prężnie rozwijać – ale ich język do mnie bardziej przemawia. Tak jak przemawia do mnie naukowiec mówiący o zdrowiu, który dba o swe ciało i psychikę, a nie wiecznie przemęczony , schorowanyi wglądający jak na skraju wyczerpania… Jeszcze jakiś czas temu wiele tekstów Inayata do mnie trafiało, ale im więcej czytałem, tym bardziej zauważałem przerost formy nad treścią, oraz co najbardziej odrzucające dla mnie – istnienie jakiegoś nieudowodnionego “pierwiastka boskości” tudzież różnie rozumianego Boga w dzisiejszych czasach (dobry zabieg marketingowy z tymi róznymi znaczeniami słowa Bóg).

    Odpowiedz
  4. Maciej Wielobób

    Lejgres – na pewno z wieloma rzeczami się zgadzam, które piszesz, ale jak wiemy nie na wszystko mamy wpływ, myślę, że poza innymi tekstami (moim ulubionym jest osobiście Inner life) warto także przyjrzeć się temu tekstowi o zdrowiu, pomimo wczesnej śmierci Inayata (szczególnie, że – jak to ładnie napisał niedawno na portalu Piotrek Marcinów w swoim artykule o karmie – shit happens). Dodam tylko, że zostałem trochę źle zrozumiany – ja nie argumentowałem wieku Hidayata czy Karimbakhsha skutecznością metod w Health (choć wiem, że akurat Karimbakhsh bardzo się przykłada do przestrzegania zaleceń zawartych w nauczyaniu I.K.) – chodziło mi jedynie o to, że jest to tak samo mocny dowód jak nieszczęśliwa śmierć Inayata Khana. Co do pojemności terminu Bóg u tego autora, nie postrzegałbym tego jako zabiegu marketingowego, a jeśli tak to zabieg ten dotyczy w zasadzie prawie całego sufizmu i adwaita wedanty. Natomiast to, co istotne tutaj – teksty, nawet napisane przez wybitnego nauczyciela, czy nawet kogoś, kogo bylibyśmy gotowi określić mistrzem, nie zwalniają nas od samodzielności. Tekst można przeczytać, by zarezonował w nas i nie zobowiązuje nas to do przestrzegania go, choć oczywiście jeśli nastąpiła w nas jakaś transformacja (mniejsza lub większa) na skutek tekstu to bardzo dobrze (ale nie chodzi o kopiowanie czyiś poglądów). Myślę, że taka myśl przewodnia przyświecała Agacie, gdy umieszczała ten tekst na portalu, tym bardziej, że jeszcze – że tak powiem – za mojej kadencji jako redaktora naczelnego, przyjęliśmy, że publikujemy teksty autorów o różnych poglądach, byle były napisane poprawnie z punktu widzenia tradycji indyjskiej. Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  5. Ela

    Bardzo ciekawy i mądry artykuł !

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *