Wybierz Strona

Żółtodziób doświadcza jogi. Agata Mrowińska

Żółtodziób doświadcza jogi. Agata Mrowińska

Ciekawość. Ta cecha może być potencjałem do podejmowania wielu wyzwań, tak się wydaje. Czy jednak może stanowić permanentny stan, gdy każde działanie początkowane i obserwowane jest z dystansu, jakby życie upływało w rytmie przedstawienia? Tego może nauczyć joga, to odkrywam, gdy wychodzę na spacer, a błysk w oku świadczy o tym, że na pomoście pięknego jeziora czeka mnie coś niezwykłego. Od kiedy zadano mi prostą pranajamę, zamieszkała ona w tym miejscu i tej porze dnia. Kiedy więc zmierzam, od okoliczności oczekuję jedynie, żeby były, bo zmierzam do celu. To wymiana: dziesięć minut za przestrzeń pod zamkniętymi powiekami. Przestrzeń dla pojedynczego doświadczenia.

Agata Mrowińska joga

Agata Mrowińska

Od tego drobnego odkrycia nie tak dawno rozpoczętą praktykę jogi postrzegam jako fuzję doświadczeń, na bazie których ustalona została ścieżka postępujących przemian. Uczę się budzenia świadomości najpierw w moich codziennych czynnościach, przechodzę do zautomatyzowanych relacji z innymi, odkrywam niespodziewane możliwości pełnego napięć i ograniczeń ciała, rozpoczynam pracę z rozhulanym umysłem. W każdej z wymienionych sfer zdarzyło mi się już, gdy postrzegałam je jako element praktyki jogi, zbadać nieznaną dotychczas reakcję myśli, a organicznie skorelowaną z postawą wewnętrzną i zewnętrzną, wykonać konieczny ruch w nowy, mniej skrępowany sposób, poddać się upływowi zdarzeń z badawczym dystansem. Za każdym razem te drobne przebudzenia świadomości, które wyobrażam sobie jako drobne rozświetlenie zaciemnionego obszaru, w którym poruszam się oślepiona – za pomocą mechanicznie wypracowanych, rutynowych czynności – wywoływały spontaniczną radość. Czy to kusi mnie kajwalia? Wyzwolenie, cel jogi, którego szczytowość determinuje postrzeganie go jako odległego, jest być może tak prosty i tak dostępny, jak unia tych wszystkich małych radości. Nieograniczone wreszcie światło.

Drugim sposobem, w jaki materializuje się dla mnie ścieżka jogi, stały się opuszczające ciało emocje i wrażenia, zapisane w miejscach napięć, przykurczonych mięśni i odruchów. W tej przestrzeni praktyka to proces oczyszczania. O ile do pewnego momentu moje wyobrażenie o jodze lubiło karmić się ogromną ilością teorii, która, choć zwiększała zapał, nie przekładała się na wiedzę (T.S. Eliot: ‘Mamy informacje, ale gdzie jest wiedza?’), ani na umiejętne wypracowanie praktyki, o tyle pierwsze spotkanie z zakodowanymi w ciele przeżyciami otworzyło mi oczy na rodzaj aktywności, który powinnam podjąć. Pewna obawa co do pracy ze sferami, którą intuicyjnie postrzegałam jako trudną i niechcianą, po refleksji okazała się kolejnym objawem konieczności działania. Powoli i ostrożnie w coraz rozważniej dobieranych asanach zapuszczałam się w przestrzenie okupowane przez intensywne, przykre wspomnienia, które wcześniej występowały w postaci bólu i ograniczonej swobody, a swego właściwego charakteru nabrały po intensywnej, zaplanowanej przez Nauczyciela sesji pracy akurat z tym obszarem. I po raz pierwszy przytomnie ucieszyłam się z pozyskanych informacji o tym, jak zachować się w momencie wypływania zapisanych w napięciu przeżyć. Kiedy w Savasanie zalały mnie emocje, które z maty przetransportowały mnie w centrum newralgicznego doświadczenia, jakże przykrego, intensywnego wspomnienia, zatlił się jednocześnie w umyśle potencjał dystansu, być może zrodzony z zapamiętanej rady, aby nie zagłębiać się w wypływające wrażenia, nie analizować ich chorobliwie, lecz poddać je obserwacji. Świadomością wróciłam do maty, a myśli przywoływały emocje tym razem nie jako obecne doświadczanie, a jedynie film, odgrodzony od zagarniającego oddech, ciało i umysł spokoju. Z tego zdarzenia wyszłam o jeden ciężar – lżejsza.

Jeśli brakuje świadomości istniejących napięć albo powstrzymuje przed ich przepracowaniem strach, warto zdobyć się na coś, co być może nie będzie jednoznacznie z nimi skorelowane, a jednak stanowić będzie wyzwanie, inną barierę do pokonania. Czym to może być dla Ciebie? Niech to będzie całkiem przyjazna aktywność, powtórzona wyznaczoną, wydawałoby się – nieosiągalną ilość razy. Czy to będzie pozytywna reakcja na negatywne bodźce czy przedsięwzięcie intensywnego powitania słońca (uśmiecha się magiczna liczba 108), pozwól sobie przyjąć postawę badacza – eksperymentatora. Zdobądź się na doświadczalny dystans i wypracuj spokojną przestrzeń, która z czasem będzie się rozszerzać. Aż do końca ścieżki.

– –

Agata Mrowińska – początkująca adeptka jogi, na przełomie lat 2008/2009 rozpoczęła praktykę pod dyktando Światła jogi  B.K.S. Iyengara, a gdy jej efekty przestały mieć cokolwiek wspólnego z celem jogi, szczęśliwie odnalazła się w nurcie vinyasa krama. Od tego roku uczy się i bierze udział w kursie nauczycielskim u Macieja Wieloboba. Studiuje romanistykę na UJ. Ma nadzieję pisać, tłumaczyć i coraz bardziej angażować się w jogę. Jest nauczycielką asystującą w Pracowni Jogi Macieja Wieloboba w Krakowie.

O autorze

5 komentarzy

  1. dominika

    Agata, ukłony 🙂

    Odpowiedz
  2. Maciej

    Ciekawie piszesz o swych doświadczeniach, gratuluje wrażliwości i czystego języka.
    Co do tekstu, świadomość własnych (zapisanych w ciele) emocji, czy traum na pewno pozwala dojrzeć, niejako z nich wydororośleć. Świadomość “filmu” jednak go nie usuwa, to co byłe, jakoś wciąż w nas trwać będzie i być może nie tylko o zbieranie kolekcji “filmów” tu chodzi? Być może, tak jak w pierwszej części piszesz, to co zrazu, niemożliwe, możliwym w mgnieniu oka być jedynie może, we własny sposób jedynie doświadczonym. Nie twierdze przeto że droga do wyzwolenia jedną ścieżką prowadzić musi?
    Dzięki raz jeszcze !!!

    Odpowiedz
  3. Maciek Wielobób

    Interesująca uwaga Maćku. Rzeczywiście sama świadomość daje nam jedynie to, że nie stosujemy wyparcia, jak również, że uruchamiają się pewne mechanizmy samoregulacyjne. Natomiast niewątpliwie uwolnienia od tych “zapisów” możemy ostatecznie dokonać tylko na gruncie doświadczeń medytacyjnych. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  4. Agata

    Dziękuję za miłe słowo i wnikliwe spojrzenie. Oczywiście masz rację, artykuł opisywał jedynie etap, do którego doszłam, pewne aktualne wtedy doświadczenia. Jednak ta opisywana świadomość stała się punktem wyjścia, zapoczątkowała wiele procesów. A jako pojedyncze wydarzenie – jest po prostu piękna. 🙂
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *