Select Page

„To wyjątkowo trudne w swojej prostocie” – Maciej Wielobób o najnowszej książce: „Duchowość na co dzień” rozmawia z Olą Uruszczak

„To wyjątkowo trudne w swojej prostocie” – Maciej Wielobób o najnowszej książce: „Duchowość na co dzień” rozmawia z Olą Uruszczak

Maciej Wielobób w rozmowie z redaktorką naczelną Joga-ABC: Olą Uruszczak odpowiada na pytania w przededniu wydania książki: „Duchowość na co dzień”.

Maciej Wielobób to jeden z najbardziej rozpoznawalnych nauczycieli jogi i medytacji w Polsce. Prywatnie mąż Agnieszki i tata Tymona. Medytacją i jogą zajmuje się już od 1994 roku. Od 2011 roku jest przewodniczącym i głową szkoły wewnętrznej Otwartej Drogi, działającej najpierw jako frakcja Ruchu Sufich, a od 2016 roku jako samodzielna organizacja. Maciej Wielobób naucza zarówno w Polsce i zagranicą, prowadząc liczne warsztaty, kursy i odosobnienia. Założył 3 centra medytacji i kilka grup medytacyjnych. Jego nauczycielami są murszid Karimbakhsh Witteveen, szejk-al-maszejk Mahmud Khan i Sattva VanDorsen. Studiował także sankhję i jogę klasyczną, buddyzm tybetański (kagyu i gelug), indyjską tantrę i adwaita wedantę.
Maciej Wielobób prowadzi bardzo popularny blog (www.maciejwielobob.pl), gdzie w prosty i użyteczny sposób pisze na temat głębi tradycyjnej jogi i medytacji.

Książka “Duchowość na co dzień. Ścieżka współczesnego mistyka” jest już dostępna w sprzedaży tutaj.

Maciej Wielobób

Maciej Wielobób

„Duchowość na co dzień. Ścieżka współczesnego mistyka” to już 6 książka Macieja Wieloboba, która ukaże się nakładem wydawnictwa Sensus 14 września, a już teraz jest dostępna w przedsprzedaży.
Dosłownie – na dzień przed ukazaniem się książki miałam tę przyjemność porozmawiać z autorem o jego najnowszym dziele, a zapis naszej rozmowy – prezentuję poniżej. Przyjemnego czytania!

Ola Uruszczak – redaktorka naczelna Joga-ABC: Jak czuje się autor wydający swoją już szóstą książkę?

Maciej Wielobób – autor „Duchowości na co dzień”:
Ogólnie czuję się dobrze [śmiech]. Ale odnosząc to konkretnie do samego wydania książki: tak naprawdę trudno powiedzieć. Po pierwsze: na co dzień celebruję swoje życie, więc też nie mam potrzeby specjalnego fetowania tzw. większych wydarzeń. Po drugie proces powstawania książki jest dosyć żmudny i chwilę trwa, więc autor przechodzi różne stany uczuciowe w międzyczasie [śmiech]. Na początku musi być pewna koncepcja i ja bardzo lubię ten etap, może dlatego, że mam pewną łatwość w ogarnianiu większej całości zagadnień. I oczywiście ze względu na początkowy entuzjazm, który przeważnie towarzyszy nowym projektom. Mój system pisania jest taki, że staram się jak najwięcej napisać na tym początkowym entuzjazmie, bo ma się wtedy więcej energii i sił do pisania. Ale – co zapewne wie każda osoba, która napisała jakąś książkę – nie da się napisać całej książki w stanie nieustającego flow. Dlatego też czasami czuję w trakcie pisania natchnienie i inspirację, a czasami inspiracja nie znajduje łatwych środków wyrazu i można poczuć pewien opór materii. Gdy kończę książkę to zawsze jest to miłe wrażenie zamknięcia pewnej pracy, choć czasami po dłuższym czasie obcowania ze swoim tekstem, szczególnie jak gonią terminy, trudno go docenić. Czasami to docenienie swojej pracy przychodzi na kolejnych etapach pracy nad książką, a niekiedy dopiero po jakimś czasie od jej wydania. Np. obecną książkę – „Duchowość na co dzień” doceniłem czytając makietę składu książki. Pisząc, a później nanosząc poprawki ze względu na pewne ramy czasowe, których musiałem się trzymać we współpracy z wydawnictwem, musiałem pracować w szybkim tempie. Nie wiedziałem, czy spójność całości jest satysfakcjonująca, czy też moja ostateczna satysfakcja była wynikiem konieczności oddania książki do wydawnictwa. Ale gdy przeczytałem książkę po korekcie, redakcji i złożeniu, naprawdę doceniłem ją. I od tego czasu uważam ją za najlepszą swoją książkę. Z kolei „Psychologię jogi” doceniłem dopiero jakieś pół roku po wydaniu, kiedy nagrywałem jej wersję audio i stwierdziłem, że to naprawdę całkiem dobra książka. W każdym razie po napisaniu, książka przechodzi korektę techniczną, korektę językową, redakcję i jest składana. Dla mnie chyba najtrudniejszym etapem pracy nad książką jest nie samo pisanie, a właśnie etap korekty i redakcji. Szczególnie, że zazwyczaj mam w tym czasie sporo innych rzeczy do robienia. W każdym razie po wszystkim, gdy trzyma się gotową książkę w dłoni, jest to przyjemne doświadczenie, forma poczucia spełnienia. W końcu zmaterializowały się myśli i odczucia autora na dany temat. Czyż nie jest to w pewien sposób magiczne?

Kiedy powstał pomysł napisania „Duchowości na co dzień”?
Szczerze mówiąc nie pamiętam czy był jakiś konkretny moment. Ja przeważnie mam kilka pomysłów książkowych do przodu, a mniej mocy przerobowych na ich napisanie. Ale po mocno „techniczno-psychologicznej” poprzedniej książce: „Uważności w praktyce” miałem poczucie, że chciałbym się bardziej zanurzyć w aspekt metafizyczny i ezoteryczny duchowej ścieżki, i o tym napisać dla innych.

Czy nową książkę nazwiesz kontynuacją poprzednich? Czy, aby ją zrozumieć, przeczytać – warto znać Twój wcześniejszy dorobek?
Każda moja książka jest zamkniętą całością, więc spokojnie można przeczytać „Duchowość na co dzień”, nawet jeśli się nie miało wcześniej w rękach żadnej innej mojej książki. Natomiast „Duchowość na co dzień”, „Uważność w praktyce” i „Medytacja w życiu codziennym” tworzą pewien tryptyk, dzięki któremu z różnych stron można poznać duchową ścieżkę. W „Medytacji w życiu codziennym” po prostu przedstawiam w jak najbardziej prosty sposób strukturę takiej ścieżki. „Uważność w życiu codziennym” prezentuje swego rodzaju psychologię medytacyjną i techniczną stronę medytacyjnych narzędzi. Powiem nieskromnie, że moim zdaniem jest to chyba najlepszy znany mi podręcznik różnych form medytacji. Natomiast aktualna książka „Duchowość na co dzień” pozwala zanurzyć się w metafizyce ścieżki mistycznej, a od strony praktycznej – w jej ezoterycznych, wewnętrznych praktykach, np. medytacjach z mantrą.

Czy ktoś, a może coś natchnęło Cię do napisania książki?
Do napisania wszystkich moich książek skłoniło mnie poczucie, że brakuje tego typu materiału, który mógłbym polecić osobom uczestniczącym w moich zajęciach czy warsztatach. Więc w pewnym sensie inspirują mnie do pisania książek uczestnicy moich zajęć, warsztatów i odosobnień.

Odnosząc się do tytułu „Duchowość na co dzień. Ścieżka współczesnego mistyka” – Maciej, czy możesz powiedzieć kim jest mistyk?
Można różnie ten termin zdefiniować. W znaczeniu, które pojawia się w tytule książki mistyk to ktoś, kto wchodzi na duchową ścieżkę, kto w pewien sposób porzuca postrzeganie świata na poziomie zewnętrznej formy, a skupia swoją uwagę na Esencji, która stoi za każdą zewnętrzną formą. To, ktoś, kto – jak to określają sufi – decyduje się „umrzeć przed śmiercią”, a więc porzucić to wszystko, z czym się identyfikował, a odnaleźć swoją prawdziwą identyfikację.

Czy nazwałbyś swoją książkę przewodnikiem po owej „ścieżce mistyka”?
Trudno mi powiedzieć czy książka jako taka może być przewodnikiem po mistycznej ścieżce, raczej pokładałbym większe nadzieje w osobie żywego nauczyciela. Ale na pewno może być solidnym wsparciem, szczególnie jeśli zainspiruje nas do praktyki i do określonego działania, rozjaśni wątpliwości, pomoże wybrać kierunek.

Do kogo skierowana jest książka? Czy książka pomoże odnaleźć drogę osobom, które do tej pory nie poruszały w swoim życiu duchowej strony? A może raczej do tych – kroczących duchową ścieżką?
Książka jest skierowana i do osób, które miały wcześniejsze doświadczenia z medytacją i chciałyby je pogłębić, ale i do osób, które czują potrzebę wkroczenia na duchową ścieżkę albo chociaż poznania czym jest, a nie miały nic wspólnego z praktyką wcześniej. Od pozornego zaawansowania bardziej istotne jest otwarte serce, które pozwoli przyjąć nauki i zintegrować je ze swoim życiem. Ścieżka duchowa jest pełna paradoksów, zaczynając od tego, że pomimo, iż trzeba wykonać pewne kroki, to jednak nie ma określonej odległości do pokonania.

Co czytelnik może znaleźć w Twojej książce?
Generalnie książka składa się z dwóch części. Pierwsza to eseje na temat różnych wątków praktyki. Niektóre bardzo krótkie, a niektóre wielostronicowe. Jednak każdy z tych rozdziałów zawiera również ćwiczenia praktyczne, czasami pewne wątki do obserwacji, a czasami praktyki medytacyjne, w tym nawet medytacje z mantrą. Druga część książki to zanurzenie w sufickim treningu psychologiczno-etycznym, zwanym tradycyjnie maqamat wa halat, tutaj wyrażonym w praktyce tzw. 40 zasad Hazrata Inayata Khana, do których ta część zawiera komentarze. Każda z tych zasad to pewnego rodzaju „uważnościowe wyzwanie”, praca z pogłębianiem swojej świadomości w jakimś aspekcie przez minimum 40 dni. Więc sama tylko ta część książki zawiera materiał do pracy na ponad 4 lata.

Jak uważasz, czy mistyczna ścieżka jest trudna?
„To wyjątkowo trudne w swojej prostocie” [śmiech], jak to skonkludował ostatnio pewien mężczyzna, z którym rozmawiałem o medytacji. I to są idealne słowa na oddaniu paradoksu medytacyjnej ścieżki. Tak naprawdę jest ona bardzo prosta, polega jedynie na procesie oduczania się, tego co nas warunkuje. Jednakże ten proces oduczania się jest też procesem dopuszczania niedopuszczonych dotychczas do siebie przeżyć i bywa często niezbyt przyjemny. Bywa też trudny, gdy za bardzo go chcemy analizować, interpretować, rozkładać na czynniki pierwsze. Dobrze jest rozumieć kontekst tego, co się robi, ale warto pamiętać, że najważniejsza jest praktyka – zarówno ta formalna na poduszce medytacyjnej, jak i ta nieformalna w życiu codziennym.

Co przyciąga ludzi do medytacji, duchowości, mistycyzmu?
Na pewno ile osób, tyle motywów, ale najczęściej spotykam się z dwoma przypadkami. Niektóre osoby zwracają się w stronę medytacji i duchowości w sytuacji kryzysu czy cierpienia: złe samopoczucie fizyczne, psychiczne, rozwód i składanie życia na nowo, problemy finansowe, śmierć kogoś bliskiego, mocne niezadowolenie ze swojego dotychczasowego życia itd. Często wcześniej te osoby próbowały innych środków, by ulżyć swojemu cierpieniu, ale one nie poskutkowały. Druga grupa osób to takie, które sporo osiągnęły w swoim życiu, a jednak czują, że do prawdziwego spełnienia potrzebne jest im coś więcej. I w ramach poszukiwań czym jest owe „więcej” odnajdują duchową ścieżkę.

W swojej książce tłumaczysz – czym jest duchowość, medytacja, Otwarta Droga. Podkreślasz rolę nauczyciela. Czy możesz powiedzieć – w jaki sposób może znaleźć nauczyciela czytelnik Twojej książki?
Nie ma chyba jakiejś ogólnej recepty na odnalezienie nauczyciela. Jeśli miałbym coś doradzać to wspomniałbym o 3 kwestiach. Po pierwsze, warto znać swoje potrzeby i ufać sobie, w ten sposób nasze doświadczenie może nas poprowadzić. Po drugie nie precyzować swoich oczekiwań co do rzeczy nieistotnych w kontekście naszych potrzeb, np. co do wyglądu, wieku, pochodzenia nauczyciela itd. Po trzecie uciekać od nauczycieli pokazujących nam jak to mało wiemy w przeciwieństwie do nich, uzależniających od siebie i żyjących niespójnie z przekazywanymi naukami.
Trzeba pamiętać, że nauczyciel nie musi mieszkać w tym mieście, co my. Nie jest jego rolą spotykać się z nami codziennie, a raczej wspierać nas na naszej duchowej drodze. Ja z moimi nauczycielami czasem spotykałem się kilka razy w roku, a czasem co kilka lat. Oczywiście jeżeli jakiś czytelnik moich książek czuje się na tyle zainspirowany, aby się uczyć u mnie to cała przyjemność po mojej stronie, ale jest też wielu innych świetnych, oddanych nauczycieli, czasami zupełnie nieznanych szerszej publice.

W swojej książce zamieściłeś dużo ćwiczeń. Czy są one trudne, wymagają dużego samozaparcia? Czy po ich wykonaniu można nazwać siebie mistykiem?
Nie wydaje mi się, żeby wykonanie jakiegokolwiek ćwiczenia medytacyjnego mogło uczynić z nas mistyka. Ale już określone nastawienie, otwarte serce, czystość intencji w trakcie praktyki i na co dzień – tak. Czy ćwiczenia są trudne? To już będzie pytanie, które należy zadać czytelnikom. Na pewno łatwiej je wykonać, jeśli ktoś dane ćwiczenie lub chociaż podobne wykonał na warsztacie czy odosobnieniu. Tych, którzy nie mieli takiej okazji, zachęcam w książce w kilku miejscach do kontaktu mailowego ze mną przez moją stronę www lub stronę na fb.

Czy dajesz w książce odpowiedź ile czasu potrzeba do duchowej przemiany? Czy można ją u siebie zauważyć?
Jest taka przypowieść o wczesnym sufickim mistyku Dżonejdzie z Bagdadu (zm. 910), która w pewien sposób odpowiada na to pytanie. Otóż Abu Al-Kasem Dżonejd, bo tak brzmiało jego pełne imię, wracał ze swojego porannego spaceru. Nagle wpadł na niego spieszący się młodzieniec i zapytał: „Za ile dojdę do stolicy?” Mistyk spojrzał na mężczyznę, ale nic nie odpowiedział. Nie przerwał swojego spaceru, a mężczyzna szedł za nim, gdyż tędy akurat wiodła jego droga. Młodzieniec pomyślał, że starszy nauczyciel jest zapewne przygłuchy, dlatego powtórzył swoje pytanie, znacznie głośniej, ale Dżonejd znów nie odpowiedział. Po 15 minutach odezwał się jednak w końcu: „Jeszcze jakaś godzina marszu”. Jego towarzysz się zdumiał i powiedział: „Jak to? Nie mogłeś mi odpowiedzieć wcześniej?” Na to zdziwiony mistyk odpowiedział: „Ale jak? Najpierw musiałem poznać twoje tempo!”
W rzeczywistości sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, ponieważ tak naprawdę – używając pewnej metafory – duchowa droga nie polega na tym, że stawiamy szybciej lub wolniej pewne kroki i gdzieś w końcu dochodzimy. Raczej pewne kroki stawiamy, by nauczyć się, a w zasadzie oduczyć się czegoś przez pewne doświadczenia, by na pewnym etapie móc przeskoczyć na – że tak powiem – równoległy tor, tor Jedności.
Czy możemy jednak obserwować u siebie czy zmierzamy we właściwym kierunku? Zdecydowanie tak. Jeśli w szerszej perspektywie czasowej stajemy się bardziej spójni, pełni współczucia (w praktyce, nie tylko w swojej głowie), samodzielni życiowo, mniej zależni od swoich myśli, emocji, nastrojów i od innych ludzi to na pewno kierunek jest dobry. W innym wypadku – warto go zweryfikować, ewentualnie porozmawiać ze swoim nauczycielem-mentorem.

Jak współcześnie wyraża się suficka idea Miłości, Harmonii i Piękna?
Wyraża się w wielu formach (i tych codziennych, i artystycznych czy przyrodniczych), a także poza tymi formami. Ale tym, co nas najbardziej interesuje na duchowej ścieżce jest samodzielne urzeczywistnienie tych sufickich ideałów w swoim życiu, i tym wewnętrznym i zewnętrznym. Odnalezienie Miłości, Harmonii i Piękna w kontaktach z innymi, w codziennych zajęciach, w swojej pracy, w życiu rodzinnym itd. Na poziomie zewnętrznym i wewnętrznym.

Dziękuję za rozmowę!
Dziękuję!

Książka “Duchowość na co dzień. Ścieżka współczesnego mistyka” jest już dostępna w sprzedaży tutaj.

About The Author

Ola Uruszczak

Redaktor naczelna portalu Joga-ABC. Nauczycielka jogi w podejściu vinyasa-krama, nauczycielka medytacji i instruktorka masażu Shantala. Prywatnie mama Gabrysia i Michała, w ciąży z trzecim maluszkiem. Żona Leszka. Propagatorka zdrowego stylu życia. Wielka fanka tego, co proste i naturalne. Strona Oli: www.ola-uruszczak.pl Fb Oli: Ola Uruszczak - Joga i relaks Blog o macierzyństwie: Mama Lubi EKO: www.ml-eko.pl/ "W moim sercu noszę przesłanie Gandhiego: „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.” I każdego dnia staram się wcielać ją w życie."

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *