Wybierz stronę

Czy jesteś gotowa(y), by zostać nauczycielem jogi? Kim Roberts

Czy jesteś gotowa(y), by zostać nauczycielem jogi? Kim Roberts
Kim Roberts
  • Facebohttps://www.facebook.com/jogaABCok

Kim Roberts

Jakiś czas temu poznałam młodą kobietę, która właśnie została nauczycielem jogi. Kiedy dowiedziała się, że ja również uczę, powiedziała, „O, a gdzie robiłaś swój kurs nauczycielski?”

Mój umysł zastygł na chwilę (co było samo w sobie błogosławieństwem). Dla mnie był to przedziwny sposób na podsumowanie mojej podróży, jaką stanowi praktyka jogi. Przypuszczam, że byłam przygotowywana do roli nauczyciela od pierwszych zajęć 22 lata temu i, fakt, otrzymałam liczne „certyfikaty”, które pokazują czarno na białym, że posiadam kwalifikacje do praktykowania z innymi. Jednak ta młoda kobieta miała zupełnie inną koncepcję „kursu nauczycielskiego”. Jej kojarzyła się z programem, którego celem jest przekazanie zestawu umiejętności, zakończonym wręczeniem uprawnienia. Mnie kojarzy się z latami pielgrzymki i praktyki obejmującymi niemal połowę mojego życia.

Ludzi często zaskakuje moja odpowiedź na ich prośbę zarekomendowania kursu nauczycielskiego jogi.

Gotowi?

Nie polecam kursów nauczycielskich z jogi.

Zanim „mi podziękujecie”, wysłuchajcie mnie. Nie mówię: nie uczestniczcie w żadnym. Mam na myśli, żebyście nie szukali niczego tylko w celu zaliczenia kursu czy zdobycia certyfikatu uprawniającego do uczenia. Nie potrzebujecie kawałka papieru, żeby uczyć. Potrzebujecie uczniów. I doświadczenia.

Jeżeli uczycie się u nauczyciela, którego znacie, kochacie i szanujecie, a ona/on oferuje kurs, wówczas jak najbardziej uczestniczcie w nim. Wykształciliście odpowiednią relację, zawsze możecie pogłębić swoją wiedzę. Dobrze mieć mentora.

Jeśli jednak nagle zdecydowaliście po 20 latach pracy, powiedzmy, w sądownictwie, że chcecie zdobyć sobie certyfikat nauczyciela jogi i rozpocząć nową karierę, powiem Wam: hola, hola.

Problem widzę w tym, że dążenie do zdobycia certyfikatu nauczyciela jogi może zaszczepić fałszywe poczucie bezpieczeństwa. „Oto dowód czarno na białym”, moglibyście powiedzieć. Ale uczenie jogi to nie trawienie informacji i dzielenie się instrukcjami, jak zdrowo żyć. Polega ono na stworzeniu wykonanej z tytanu relacji z własnym światem w teraźniejszości – niezniszczalnej, świetlanej i niezwykle delikatnej – poprzez pełną oddania praktykę i odkrywanie nieskończonej natury tej relacji. Jak możecie się tego nauczyć w sumie trwającym miesiąc kursie?

Początek mojego nauczania był czystym zrządzeniem losu. Ludzie zobaczyli moje oddanie oraz chcieli się uczyć. Nigdy nie planowałam zostać nauczycielem, w efekcie czego zawsze powierzałam praktyce kierowanie moim nauczaniem.

I właśnie o to mi chodzi. Nauczanie powinno wypłynąć naturalnie z waszych uwarunkowań – z oddania praktyce i ludzi zainspirowanych tym, co robicie.

Jesteście gotowi zostać nauczycielami jogi? Oto kilka wskazówek, że tak właśnie może być:

  • Macie odpowiednią motywację
  • Wasza praktyka trwa nieprzerwanie i ciągle się uczycie
  • Przerobiliście własne problemy psychologiczne, czyli: nie oczekujecie, że uczniowie wypełnią wasze potrzeby
  • Inspiruje was to, czego uczycie
  • Lubicie pomagać innym
  • Nie macie uporządkowanego planu, czego doświadczą wasi uczniowie
  • Macie szacunek dla innych nurtów i szkół
  • Macie zaufanie do własnego stosunku do praktyki, a nie systemu praktykowania
  • Wszechświat spiskuje, żeby tworzyć możliwości

Wiele szkół (w Stanach Zjednoczonych przyp. tłumacza) podupadło w ostatnich latach z powodu niepoprawnych zachowań swoich liderów. Niezręczne, może nawet nie na miejscu o tym wspominać, ale taka jest rzeczywistość. A jeżeli rozważacie zostanie nauczycielem, powinniście o tym wiedzieć.

Ponieważ fakty są takie, że jeżeli stawiacie wszystko na jedną kartę, podpisujecie papier i otwieracie koncesjonowane studio jogi, a następnie okazuje się, że lider szkoły wykorzystuje seksualnie uczniów lub stosuje nieuczciwe lub niejasne zasady funkcjonowania biznesu, w efekcie czego szkoła upada, no to macie przechlapane. I tracicie mnóstwo pieniędzy.

Tego nie polecam. Poza tym, podążanie za modą to zaproszenie do dogmatyzmu i ideologii fundamentalistycznej. O wiele bardziej inspirują mnie nauczyciele, którzy stworzyli swój własny styl, a nie własną markę, swoje niepowtarzalne podejście do tej liczącej 5000 lat praktyki. Żeby rozwiną swój własny sposób, musicie mieć głębokie zrozumienie i autentyczne doświadczenie w praktyce.

Niezbędny jest proces uczenia, przez który trzeba przejść. Dobrze uczyć się konkretnego przekazu i dokładnie zgłębić podejście takiej szkoły. Dobrze znać teksty: Jogasutry, Hatha Yoga Pradipika, Shiva Samhita, Upaniszady, Bhadgavad Gita. Ale chodzi o to, że: joga to zestaw praktyk pozwalający praktykującemu odkrywać i rozumieć umysł. Każdy więc system, który spróbujecie wprowadzić do tego procesu, automatycznie zawęzi możliwości rozwoju poprzez ograniczanie do konkretnego spojrzenia. To dylemat z serii „mój sposób jest lepszy niż twój”. I przyczyna sporów. Tak więc po opanowaniu konkretnego systemu, albo pozycji, albo poglądu, musisz (uwaga, wielki sekret zostanie zaraz zdradzony) odpuścić. Jedyne prawdziwe to to, co dzieje się teraz. Joga może nauczyć was dostroić się do tego TERAZ precyzyjnie i z wdzięcznością, ale tylko, jeśli pozwolicie odejść minionej chwili i będziecie teraz obecni i świadomi chwili nadchodzącej.

Więc, czy jesteście gotowi zostać nauczycielami jogi? Jeżeli nadal czujecie natchnienie i gotowość, fantastycznie. Znajdźcie fantastycznego nauczyciela, praktykujcie długo i ciężko, idźcie na przód i uczcie innych. Jeżeli tego nie czujecie, nie zostawajcie nauczycielami, chyba, że macie wystarczająco dużo oddania, aby badać swój związek z praktyką na dłuższą metę, bez względu na to, co ktokolwiek wam mówi. Łącznie ze mną.

Link do oryginału: http://www.papayayoga.com/are-you-ready-to-become-a-yoga-teacher/

Tłum. Monika Kowalska

O autorze

Kim Roberts

z jej strony http://www.toolsforevolution.org/

Choć nie pasuję jednoznacznie do konkretnego schematu, moim głównym zadaniem jest koordynacja. Uczę jogi i technik oddechowych. Pomagam ludziom rozwijać się w medytacji siedzącej. Słucham, prowadzę, doradzam, służę wskazówkami, jak utrzymać równowagę w wyzwaniu, jakie stanowi życie w XXI wieku. Jestem również autorem publikacji elektronicznej „Joga Ashtanga dla początkującego umysłu”, wkrótce pojawi się również pamiętnik „Dziennik pielgrzyma”.

Zdobywszy tytuł magistra psychologii Uniwersytetu Naropa, zainspirowałam się nauczniem Chogyam Trungpa Rinpocze i odkryłam medytacje buddyjską. Pracowałam przez 10 lat jako psychoterapeutka, stosując model psychoterapii kontemplatywnej, zgłębiając, jak praktyka kontemplacyjna uświadamia i wspomaga proces terapeutyczny.

Nie minął tydzień odkrywania dharmy, jak spotkałam mojego pierwszego nauczyciela i mentora, Richarda Freemana. Studiowałam u jego boku intensywnie przez 20 lat, kończąc zarówno jego podstawowe jak i zaawansowane kursy nauczycielskie, goszcząc go później wielokrotnie w wielu miejscach na całym świecie. Po jego sugestii wybrałam się w podróż do Indii, żeby uczyć się u jego nauczyciela, Pattabhi Joisa.

W 2004 roku, po rocznej praktyce w Mysore na Południu Indii, Pattabhi Jois upoważnił mnie do uczenia Jogi Ashtangi. W czasie pobytu w Indiach pobierałam również intensywne nauki u dr Shankaranarayana Joisa, Yoga Acharya oraz wybitnego uczonego i znawcy Sanskrytu, pomagałam także przy redagowaniu jego książki „Yoga Bhumika”.

Obecnie regularnie odwiedzam mojego pierwszego nauczyciela Venerable Thrangu Rinpocze, studiuję klasyczne tybetańskie teksty o medytacji i co roku uczestniczę w odosobnieniu w celu zastosowania tych instrukcji. Trzymam się również codziennej praktyki jogi i medytacji.

Wspomagałam grupy wsparcia, uczyłam jogi i medytacji w bardzo różnorodnych warunkach: więzieniach, szpitalach psychiatrycznych, korespondencyjne z więźniami z placówek o zaostrzonym rygorze, luksusowych kurortach, ambasadach, szkołach, studiach jogi i ośrodkach medytacyjnych Ameryki Północnej, Europy i Azji. Pracując w departamencie UNESCO „Dialog pomiędzy religiami” w Paryżu, udzielałam prywatnych lekcji, prowadziłam warsztaty w Sri Lance po kataklizmie tsunami wspierając pomoc dla ofiar, a w latach 2006-2007 warsztaty jogi i medytacji w niewielkim kurorcie w dolinie Paro w Bhutanie. Ostatnio przewodziłam warsztatowi jogi w Phuket w Tajlandii, obecnie związałam się z New Life Foundation w Chiang Rai, jednocześnie znajduję czas na coroczne odosobnienia w Crestone w Kolorado.

Bądźmy w kontakcie!

2 komentarze

  1. Magdalena Vagabonda

    Witam, dziękuję za ten wpis. Zaangażowanie i regularna praktyka to krok w dobrą stronę, w stronę zostania nauczycielem jogi. Ja, póki co, mam tylko certyfikat instruktora fitness, jednak praktykuje jogę z ludźmi już teraz, ponieważ postanowiłam się podzielić z ludźmi tym, co umiem, przy okazji sama ucząc się od innych,
    Oto, jak moją ścieżkę, opisałam w poście na moim blogu:
    https://lifeinprogress528.wordpress.com/2017/07/25/joga-mata-i-ja-czyli-jak-zaczelam-prowadzic-zajecia-z-jogi/

    Love and light.

    Odpowiedz
  2. Kamila

    Witam, szukam tekstow i cytatow z Sutr, Bhagdagavad Gita, ktore opisuja stosunek nauczyciel jogi-uczen i uczen -nauczyciel jogi.
    Interesuje mnie rowniez temat co inicjuje interakcje nauczyciel-uczen. Czy znane sa Wam teksty ,ktore te interakcje opisuja. Jakie sa Wasze osobiste doswiadczenia?
    Jestesm w trakcie kursu dla nauczycieli, spotkalam sie z przeroznymi motywacji zaczecia kursu.
    Moja gleboka potrzeba przekazywania jogi polaczona z poczuciem odpowiedzialnosci jest moja motywacja i jednoczesnie zrodlem watpliwosci: czy bede dobrym nauczycielem, czy znajde uczniow.
    Bardzo dziekuje za podzielenie sie wlasnymi refleksjami.
    Pozdrawiam Kamila

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This