Wybierz Strona

Edytorial na maj w poszukiwaniu harmonii. Agata Mrowińska

Edytorial na maj w poszukiwaniu harmonii. Agata Mrowińska

Harmonia, czyli nieustanne dostrajanie się. Na co dzień wahamy się tak, odbierając wiele różnorakich bodźców – zewnętrznych, wewnętrznych – a te rzadko same się równoważą. O to musimy zadbać sami. Dopiero niedawno Nauczyciel uświadomił mi, a doświadczam tego teraz, że stan harmonii nie jest czymś raz osiągniętym, ale wypracowywanym w każdej sytuacji. Na razie w każdej sytuacji od nowa, bo okoliczności, jakie się pojawiają,  wytrącają ze spokoju i każą odnajdywać do niego nową drogę.

Agata Mrowińska jogaHarmonia staje się  celem, a droga do niej – kolejnym jogicznym procesem. A może nie kolejnym, może tym samym, w którym uczestniczy się od początku ścieżki. Dlaczego wyodrębniać problem równowagi, jeżeli niewątpliwie jest on składową kajwalii? Chciałabym się jednak przyjrzeć jej w takiej postaci, bo trapiąca jest jej dynamika – jak się zmienia w zależności od miejsca, w którym się znajduję. Inaczej jej bowiem doświadczam, gdy muszę mieszkać i pracować w mieście, a inaczej gdy wracam do swojego spokojnego ogrodu. Podróżuję stale między tymi dwoma przestrzeniami i razem z nimi zmienia się aktualny stan umysłu.

Pierwsze zaobserwowanie tej różnicy może być frustrujące. Odnosi się wrażenie, że wypracowane zdobycze praktyki w oswojonym miejscu zupełnie się gubi w powrocie między ludzi, gdzie hałas, harmider i konflikty interesów. Nerwowo burząca się energia miasta zakłóca wygładzane w ciszy wewnętrzne fale.

Tym, co uspokaja, jest fakt, że dla nas będących na ścieżce rozwoju nie ma różnicy między odczuwaniem harmonii a dążeniem do niej. W tym procesie zaakceptować należy specyfikę obecnego stanu – wydaje się, że miejsce, w którym się ten stan rodzi, jest jego ważnym elementem. Nie doświadczamy bowiem w próżni. Wpływają na nas energie otoczenia – możemy to zjawisko dobrze wykorzystać. Jeżeli miasto mnie zakłóca, muszę być bardziej uważna, bardziej starać się o kontakt z wewnętrzną bazą spokoju. I jednocześnie pogodzić to z życiem zewnętrznym. Konieczność aktywności, działania, jest dla harmonii niezwykle istotna. Równowaga to droga środka i jednoczesności. Teraz pojawia się kwestia wykluczania tego, co nas zaburza – ucieczka nie wydaje się dobrym pomysłem, czy jednak mądrze byłoby wchodzić świadomie w to, co nas od harmonii oddala? Może uważność podczas robienia tego jest także sposobem wypracowywania harmonii. Może w wyniku tego pojawią się dystans i lekka obojętność.

Piękny maj kusi, by od wielu rzeczy uciec – w spokój, ciszę, brak zakłóceń. Przyjemnie jest tej pokusie ulec i w międzyczasie wyłączyć się z prędkiego nurtu codzienności. Z pełną świadomością nadchodzącego powrotu. Tak harmonizuję się teraz między tymi dwoma przestrzeniami. Harmonizujcie się i Wy, drodzy Czytelnicy portalu JogaSutry.pl.

z majową dobrą energią od Redakcji
Agata Mrowińska
zastępczyni redaktora naczelnego

O autorze

Agata Mrowińska

Nauczycielka jogi w Pracowni Jogi Macieja Wieloboba w Krakowie. Przygodę z jogą rozpoczęła na przełomie lat 2008/2009. praktykując samodzielnie w oparciu o nauczanie B.K.S. Iyengara. Odpowiedź na swoje potrzeby odnalazła jednak dopiero w nurcie vinyasa krama. Ukończyła kurs nauczycielski u Macieja Wieloboba.

2 komentarze

  1. Tomasz Barczak

    tak z osobistego doświadczenia co do harmonii 🙂 W ciągu ostatniego roku chcąc nie chcąc zostałem zmuszony do współpracy z dwiema osobami, które w moim odczuciu były trudne (przynajmniej dla jednej z nich ja też byłem trudną osobą w kwestii akceptacji odrębności naszych osobowości i zwyczajów) Mimo tego, i że nie raz pojawiało i pojawia się czasem jeszcze uczucie awersji, gniewu i frustracji postanowiłem nie uciekać od tych relacji, chociaż miałem taką możliwość. Jest to trudna, ale bardzo ciekawa praktyka dla mnie, bo pracując jedynie nad zmianą własnej postawy wobec tych osób a nie chęcią ich zmieniania, zacząłem coraz bardziej nabierać dystansu wobec pewnych zachowań i akceptacji wobec tych osób i tego, że powoli te negatywne emocje, które generowałem w sobie w kontakcie z nimi zaczęły zanikać, a zaczęło się rozwijać współczucie – które ja pojmuję jako rozumienie i akceptację zarówno własnych jak i cudzych ułomności – faktu, że jesteśmy niedoskonali jako ludzie i mamy swoje przywary. Z tego co mi wiadomo, praktyka rozwijania współczucia jest podstawą praktyki jogi, więc doświadczenie jest tym bardziej cenne 🙂 Nigdy nie miałem trudnej pracy – jakoś tak większość życia mi się szczęściło i trafiałem na dobrych szefów czy ludzi, więc nie wiem czy ta praktyka w moim wypadku sprawdziła by się też np będąc codziennie po 8 godzin w kontakcie z naprawdę niełatwą osobą do zniesienia – ale z moich rozmów z osobami będącymi na ścieżce rozwoju, (jak to ładnie Agata ujęłaś 🙂 ) wynika, że możliwa jest do wypracowania przynajmniej postawa zdrowo rozumianej obojętności, a podejrzewam, że z czasem także współczucia widząc jak ta osoba miota się sama ze swoim gniewem czy nadmierną kontrolą i mając świadomość, że sam czasem również tego jeszcze doświadczam – że do oświecenia jeszcze daleka droga. Z drugiej strony jeśli np szef ewidentnie nadużywa władzy , a korporacje niestety nie należą w większości do organizacji chcących tworzyć harmonię – one chcą zarabiać, niestety jeszcze w Polsce nie dbając często o harmonię we własnych strukturach – to nie uważam, żeby ucieczką było zmienienie tej sytuacji na zewnątrz i poszukanie sobie bardziej harmonijnych “zewnętrznych” warunków, gdzie zwyczajnie łatwiej było by nam być w harmonii, współpracując z bardziej wyrozumiałymi / zharmonizowanymi ludźmi. Drogą środka jest zapewne oscylowanie między nie uciekaniem, a zdroworozsądkowym podejściem do sytuacji 🙂

    Odpowiedz
  2. Agata

    dzięki Tomku za podzielenie się doświadczeniem, za reakcję. tak czuję, że to ważny temat, że warto mieć go przez jakiś czas w głowie. wtedy można tak dużo zaobserwować.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *