Wybierz Strona

Joga w życiu codziennym: o wyborach, świadomości i alternatywie sadzenia marchewki w Bieszczadach. Izabela Raczkowska

Joga w życiu codziennym: o wyborach, świadomości i alternatywie sadzenia marchewki w Bieszczadach. Izabela Raczkowska

Moje życie w ostatnich latach nabierało niesamowitego tempa. Niby niechcący, cichutko i powolutku, tylnymi drzwiami ta zawrotna szybkość zagościła u mnie na dobre. Niezapraszana i niechciana opanowała mój świat do reszty.

Zaczyna się dźwiękiem budzika przed szóstą. Potem budzę dzieci i przygotowuję je do szkoły. Robię śniadanie, kawę, makijaż w biegu i wychodzę na zajęcia. Jedna grupa rano i parę zajęć prywatnych, na które trzeba dojechać, szybko, szybciutko, bo daleko. Wracając pędem robię zakupy i odbieram dzieci. Mieszkam chwilę za miastem, więc dojazdy trwają. Obiad robię w biegu, bo mam niewiele czasu, a marzę o spokojnym wypiciu herbaty i o swojej praktyce. Ale tu czas przyśpiesza. Trzeba zawieźć dzieci na zajęcia dodatkowe, odebrać i wrócić, pomóc w lekcjach, spakować, wysłuchać i pocieszyć. Zapłacić rachunki, wypielić ogródek i zrobić pranie. Pozmywać, powycierać, poprasować i posprzątać. Po południu pojechać na zajęcia prywatne i na grupy. Wracam po dziewiątej lub dziesiątej i kładę dzieci. Potem na śpiąco Internet, TV lub książka… i dźwięk budzika.

Wielość rzeczy, którymi musimy się zająć codziennie, jest ogromna i wciąż rośnie! Samotne sterty mądrych książek czekają na przeczytanie, porzucone kursy językowe smętnie leżą na biurku. Zaniedbane strony internetowe odbijają się czkawką. Nienapisane artykuły i nieodpisane maile cichutko przycupnęły na ekranie. No i te smutne nieodbyte zabawy z dziećmi, niebyłe wyjścia do kina i niedoszłe wspólne wycieczki. Chciane niemożliwe spotkania z przyjaciółmi.

Wszystkie te oczekujące, niezrobione rzeczy, kiełkujące wyrzutami sumienia…

Dni mijały mi błyskawicznie tworząc jeden ciąg, z weekendami jako nieco jaśniejszymi przystankami.

Radzenie sobie z codzienną szybkością jest możliwe, ale pochłania to całą masę mojej energii. Praktyka asan zamiast rozładować napięcie w przeładowanym dniu często rodzi zmęczenie. Oddech gubi się, wzdychając. Medytacja jako lek na stres, frustrację i bezradność – deprecjonuje się nieubłaganie. Pozytywne myślenie jeszcze żwawe całkiem, ale bladziutkie takie jakieś z dnia na dzień się staje…

Kiedyś znajomy powiedział mi „jak masz za mało czasu, to dołóż sobie zajęć – czas się znajdzie”. Tak, tak – czas znajdował się do tej pory, że hej! Mój każdy następny dzień był bardziej pękaty, rozdęty i napięty niż poprzedni. No i pękło!

We mnie coś pękło… że to nie tak ma być! Że nie tak ma wyglądać moje życie! Że nie chcę i już!

Ale co teraz zrobić – rzucić to wszystko w cholerę i wyprowadzić się w Bieszczady?! Sadzić marchewkę i uczyć dzieci w domu?! Była taka opcja.

Proust kiedyś powiedział, że prawdziwe odkrycie nie polega na odnajdywaniu nowych lądów, ale na patrzeniu na stare w nowy sposób.

Dokonuję więc mojego wielkiego odkrycia, patrząc na stare w nowy sposób. W moim starym nowym życiu, odnajduję nowe nieznane drogi i wątki.

Nie da się tego przeprowadzić bezboleśnie… Trzeba sformatować życie od nowa.

Filozofia sankhji podaje, że cierpienie rodzi się w wyniku braku świadomości. Tak wiem, naczytałam się o tym mnóstwo. Ale dlaczego wiedząc to wszystko, mając niby świadomość rzeczy, zapędziłam się tak z kretesem? Patrząc z perspektywy chyba wiem. Paradygmatem świadomości jest sfera działania. Bez działania świadomość nie istnieje.

Za moją świadomością nie szło działanie, była czysto wyuczoną wiedzą. Nie wystarczy więc tylko wiedzieć, co trzeba zrobić – trzeba to robić.

Trzeba wybierać bardziej rozumnie niż kiedykolwiek. Poświęcić sporo czasu na dokonanie trafnych wyborów, na zrozumienie, co jest dla mnie ważne, najważniejsze. Należy odpowiedzieć sobie na wiele niefajnych i niechcianych pytań. Co jest ważniejsze: praca czy mąż? Dzieci czy własna praktyka jogi? Pieniądze czy spokój? Moja strona www czy wyjście z przyjaciółmi? Nauka angielskiego czy rodzinna kolacja? I cała masa innych… Jeśli zastanowić się dłużej, to okaże się, że odpowiedzi wcale nie są takie oczywiste! Ale i tak trzeba wybrać. Bo niewybieranie to też rodzaj wyboru, który znam doskonale, od zawsze…

Staram się wprowadzić do swojego życia faktyczne, świadome DZIAŁANIE. To wymaga czasu, bo musi ono dotyczyć wielu różnych poziomów. Zmiany w sferze wartości powinny pociągać za sobą konkretne zmiany w materii. Gdybanie nie wystarcza.

Mimo wielu trudności buduję salę do jogi i mieszkanie w jednym miejscu, aby nie dojeżdżać, zmniejszyć koszty i aby dzieci nie były same. Czas, który spędzałam w samochodzie, przeznaczę dla dzieci. Znalazłam fajnych ludzi, którzy mi pomogą w pracy, odciążając mnie jednocześnie. Zrezygnowałam z części zajęć, aby mieć więcej czasu dla rodziny. Zrezygnowałam z udziału w paru projektach, które mnie niepotrzebnie pochłaniały.

Codziennie świadomie wybieram i działam.

To proces. Bywa trudno, bo trzeba zerwać z rutyną, przestawić się na inne myślenie i zaryzykować.

Jednak dostrzegam już profity. Od nowa odkrywam siłę, różnorodność i piękno praktyki jogi. Rezygnując z całej masy rzeczy, zaczynam bardziej doceniać to co mam, to co zostało. Zaczynam zauważać, że działanie nie tylko jest naturalnym skutkiem świadomości, ale także rodzi nową, bradziej wartościową świadomość. Dzięki dokonywaniu trudnych wyborów staję się silniejsza. Mam poczucie sensu. Powoli, powolutku – bodaj pierwszy raz w życiu – zaczynam wiedzieć, dokąd zmierzam. Całkowicie świadomie.

O autorze

Raczkowska Iza

prowadzi Studio Jogi w Gliwicach. Uczyła się astanga vinyasa jogi pod kierunkiem Patrycji Gawlińskiej, aktualnie uczy się jogi w podejściu vinyasa krama pod kierunkiem Macieja Wieloboba, uczestnicząc w szkoleniu nauczycielskim pod jego kierunkiem. Strona Studio Jogi w Gliwicach: http://joga-gliwice.eu/

4 komentarze

  1. monika k

    bardzo fajny tekst! pewnie bardzo dużo ludzi utożsami się z nim…
    w głowie, ba, nawet w sercu czy duszy jest mnóstwo teorii, mnóstwo impulsów do “właściwego” działania, ale duża część rozbija się o to, o czym piszesz – 1000 spraw, które trzeba ogarnąć. inna sprawa to joga, jakby nie patrzeć twór mężczyzn dla mężczyzn. poprzeczka jest postawiona wysoko i nie da się być „wystarczająco dobrą” matką, ok pracownikiem, ogarniać dom i porządnie praktykować jogę. jako kobiety nadal stoimy jedna nogą w początkach XXw. i nie mamy jeszcze koncepcji, po co rodzimy się płci żeńskiej, a jako współcześni ludzie za dużo chcemy i za dużo od siebie wymagamy. jesteśmy też kobietami, to statystycznie owocuję większą wrażliwością i na pewno nie ułatwia wybierania, zwłaszcza dla siebie. a praktyka wymaga czasu dla siebie…. realizacja prawdziwej, przynoszącej skutki praktyki z “Joga Makaranda” jest dla mnie niemożliwa. nie uda mi się też nigdy np. być “virile” w pełnym tego słowa znaczeniu, oprócz tego, że nie chcę być 😉 w każdym razie dokonuję tak znacznych cięć względem wymagań z książki Sri T. Krishnamcharya, że właściwie nie wiem, co robię z ta jogą ;-))) ale nie da się ocenić, kto „praktykuje” jogę, ten kto ma czas, ten kto znajduje czas, ten kto znajduje mało czasu, ale jednak znajduje, czy ten, który się nie uwikłał, więc ma czas 🙂
    też czuję przegrupowywanie, takie bardziej niż to standardowe, gwarantowane przez dorastanie dzieci 🙂 mam wrażenie, że wyciągam z dużego słoika kolorowe koraliki, jeden po drugim, żeby wreszcie wiedzieć jakie mam. bo tak to ciągle dokupuję nowe. teraz dzielę kolorami, kształtami i mam nadzieje, że będę kiedyś gotowa je wrzucić z powrotem razem. żmudne, powolne, trudne. powolne 😉 cieszę się, że też tak o tym piszesz. takie oczywiste, a jednak trzeba to odkrywać.

    ale… jak już się otrząsnąć z tego wszystkiego, nawet z oświeconych ksiąg, zostaje joga własna, “wystarczająco dobra”, taka przyjaciółka :-)))

    Odpowiedz
  2. Agnieszka

    super, bardzo ważne rzeczy napisałaś i odważnie. Każdego z nas dotyczą trudne wybory. Ja swój najtrudniejszy mam już za sobą cieszę się że i Tobie Izo się udało przejść na tą jaśniejszą stronę życia 😉 Powodzenia i trzymam kciuki.

    Odpowiedz
  3. Iza

    Moniko jak najbardziej masz rację. Za dużo chcemy i zbyt wiele od siebie wymagamy – właśnie to nakręca ten cały pęd. Mim, że cały świat pędzi jak szalony – wcale nie musimy pędzić z nim. Redukcja potrzeb i bardziej przemyślane życiowe wybory pozwalają nam zwolnić. Obecnie tego doświadczam 🙂 Moja joga ewoluuje wraz ze mną, przystosowując się do nowej rzeczywistości. Lubię te wszystkie zmiany bo zaowocowały one lepsza jakością zarówno życia jak i praktyki jogi 🙂
    Dziękuję bardzo Agnieszko za wsparcie.
    Pozdrawiam Was cieplutko 🙂

    Odpowiedz
  4. Aleksiej

    Może ważne jest aby dodać do powyższych wypowiedzi to, że joga i życie codzienne to jedno. Życie codzienne można obserwować i rozumieć również jako proces tworzenia, dojrzewania i obumierania naszych samskar i naszych wasan. Mówiąc inaczej niektórzy kojarzą jogę wyłącznie z regularną praktyką “czegoś np. serii asan, vinjas” jakąś “robotą”, którą trzeba wykonać i wtedy dopiero można mówić o “prawdziwej” praktyce. Nie widząc, że jedną z najpotężniejszych praktyk i sprawdzianów zarazem jest właśnie życie codzienne.
    Asany, pranajamy, mudry, praktyki wewnętrzne to tylko pewne narzędzia, które służą powrocie do naszych czystych, naturalnych, spokojnych stanów. Tak samo dobrym narzędziem jest życie codzienne, wraz z jego trudami, brakiem czasu. Znakomitym praktykiem jest jogin, który potrafi sprostać trudom życia w możliwie spokojnym, równym, czystym stanie. Zaś praktyk, który wykonuje codziennie 6 serii vinjasy, ale nie jest w stanie poradzić sobie z codziennymi wyzwaniami, powinien zastanowić się czy to co ćwiczy rzeczywiście coś w nim zmienia, czy zmienia go jako istotę, zmienia jego stosunek do codziennych problemów? Inspiracją mogą być tacy jogini np. jak Swami Shivananda i wielu innych, którzy potrafili zarządzać całym aszramem, rozwijać go w trudnych warunkach, prowadzić drukarnię, prowadzić uczniów, wykonywać własną praktykę, odpisywać na listy, pisać książki i dlatego warto wykorzystać codzienność do doskonalenia się i skutecznego wypalania naszych samskar. Najlepszego 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.