Wybierz Strona

„Zatrzymać chwilę i nadać jej sens” czyli relacja z warsztatów medytacyjnych u Patrycji Gawlińskiej. Katarzyna Kuśnierz

„Zatrzymać chwilę i nadać jej sens” czyli relacja z warsztatów medytacyjnych u Patrycji Gawlińskiej. Katarzyna Kuśnierz
Patrycja Gawlińska

Patrycja Gawlińska

Medytacja już od jakiegoś czasu jest moją codziennością. Wyznacza pewien rytm dnia, dyscyplinuje, jest jedną z tych rzeczy „które są do zrobienia”. Medytacja nie jest dla mnie ani formą modlitwy, ani terapii, jest pewnym procesem kształtowania rzeczywistości. Nie wiem, czy realnie ją zmienia, ale na pewno zmieniając moje postrzeganie, w jakimś sensie wpływa na to co się dzieje, na to co mnie otacza. Osiągając spokój umysłu, zatrzymuję się na chwilę, nie patrząc ani wstecz, ani naprzód. Najważniejszą staje się chwila teraźniejsza, tak naprawdę jedyna, którą posiadamy.

Do Yoga Shala, do Patrycji Gawlińskiej, jeżdżę na praktykę własną. W grupie pozytywnych ludzi, męczę się w trudnych asanach i odpoczywam jednocześnie. Lubię Patrycję i prywatnie , i jako uważną, wymagającą nauczycielkę. Z radością przyjęłam więc wiadomość o kolejnych organizowanych w Shala warsztatach, gdyż do tej pory nigdy nie udawało mi się dopasować swoich zawodowych terminów.

Temat warsztatów: „Ajapa-japa – tantryczna technika medytacji z mantrą”

W przytulnej, przedszkolnej sali o różowym dywanie, miało być chłodno, więc wszyscy zaopatrzyliśmy się w kocyki, ale okazało się że temperatury zewnętrzne spadły na tyle, że ciepłownia dopisała i kaloryfery grzały. Zaczęliśmy od delikatnego powitania słońca z vajrasany, a potem nastąpiła obszerna i dokładna praktyka przygotowywania ciała, do długiego trwania w bezruchu w pozycji medytacyjnej. Osobom, które nie zetknęły się wcześniej z technikami wycofywania zmysłów, koncentracji i medytacji, wydawać się może, że to praktyki czysto „umysłowe”, bezwysiłkowe. Nie jest to jednak prawdą – utrzymanie dłuższy czas ciała w jednej pozycji, w wyprostowanymi plecami, wymaga silnych mięśni, zwłaszcza grzbietu, a umiejętności utrzymywania w elastycznym rozluźnieniu np ramion. Skupiliśmy się więc na wydłużaniu kręgosłupa w szeregu pozycji od Tadasana samasthiti, przez klęk, siady , leżenie na plecach i na brzuchu. Patrycja jak zawsze naturalna, uśmiechnięta, bezpretensjonalna, ale dostrzegająca każdy błąd, dawała celne i cenne wskazówki, jak odnaleźć docelową stabilność, wygodę i rozluźnienie. Centralnym punktem praktyki był oddech ujjayi, który odgrywał również główną rolę w samej medytacji. Ta część warsztatów zajęła blisko dwie godziny. Zanim przystąpiliśmy do właściwej medytacji ajapa-japa, Patrycja rozdała nam male – ręcznie robione koraliki z drewienek lub nasion, tradycyjnie używane w Indiach i jak również w innych kulturach, do odliczania mantr czy modlitw. Można powiedzieć, że to coś na kształt naszego różańca, choć tu w całkowicie nie religijnym charakterze.

Bardzo ujęło wszystkich uczestników, że Patrycja sama, własnoręcznie zrobiła dla nas male. Każdy wybrał sobie, najbardziej przemawiającą do niego wersję kolorystyczną, jeszcze szybka nauka trzymania i przesuwania koralików, co jest ściśle określone i podyktowane tradycją, i usiedliśmy do ajapa-japa. Nazwa ta oznacza praktykę spontanicznego powtarzania mantry.

Medytacja ta jest dość skomplikowana. Składa się z ośmiu etapów, zawiera kilka elementów: oddech ujjayi, intonację mantry, wędrówkę świadomości z punktu do punktu /czakry/ , mantrę powtarzaną bezgłośnie, wizualizację – dostaliśmy dokładny opis, ale wiadomo było, że kto tego wcześniej nie znał /ja nie znałam/, bez prowadzenia krok po kroku, pogubi się. Patrycja wyznaczała kolejne etapy, a uczestnicy w swoim tempie je osiągali, licząc liczbę oddechów na własnej mali. Spędziliśmy medytując około 45minut. Jestem przekonana, że każdy z uczestników, wyszedł z jakimś swoim bardzo osobistym doświadczeniem, którego nie sposób, nawet nie powinno się, werbalizować. Dlatego zamiast podsumowania, przytoczę słowa Patrycji, wypowiedziane spontanicznie na sam koniec, gdy położyliśmy się do krótkiego relaksu: „Czuję od Was taki spokój.”

Katarzyna Kuśnierz jest Instruktorką Sportu spec. Fitness, właścicielką szkoły MP FIT SPORT ACADEMY, kształcącej instruktorów Pilates i Indoor Cycling. Jest również nauczycielką jogi w podejściu vinyasa krama. Prywatnie: katowiczanka, mama dwójki dzieciaków, miłośniczka gór i kotów.
http://joga-pilates.pl/

 

 

O autorze

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *