Wybierz Strona

Relacja z gliwickiego warsztatu Macieja Wieloboba pt. “Świadomość ciała w jodze”. Magdalena Bałdys

Relacja z gliwickiego warsztatu Macieja Wieloboba pt. “Świadomość ciała w jodze”. Magdalena Bałdys

joga-warsztat

Pochmurna i deszczowa sobota 17 maja okazała się idealną pogodą na medytacyjne warsztaty z Maćkiem Wielobobem, których tematem była ŚWIADOMOŚĆ CIAŁA W JODZE. Był to czas wyciszenia, skupienia i wejrzenia do wnętrza. Zapowiadało się ciekawie, szczególnie, że to pierwsze tego rodzaju warsztaty, w jakich brałam udział. Miałam wątpliwości, czy te sześć godzin ćwiczeń świadomościowych, bez praktyki asan (!) może wnieść coś nowego. Czy nie będzie to daremnie spędzone popołudnie? Z całą pewnością powiem, że nie. I nie chodzi tu tylko o to, że niektórym udało się wymigać od domowych obowiązków…

Tematyka wypłynęła z nauk Patańdźalego i jego założenia, że największą spośród uciążliwości (kleśi), które wywołują ludzkie cierpienie jest avidya, czyli brak świadomości. Brak świadomości zaś jest glebą dla pozostałych uciążliwości […].(1) Zgodnie z tą nauką po wprowadzeniu teoretycznym, poznaliśmy pięć rodzajów mentalnych ćwiczeń rozbudzających świadomość, które można z powodzeniem stosować w każdej formie ruchu.

Większość uczestników w skupieniu przeżywała i obserwowała swoje własne doświadczenia, dlatego mogę wypowiedzieć się jedynie w swoim imieniu. Niektóre doświadczenia mocno mną wstrząsnęły. Nie spodziewałam się, że będę w stanie fizycznie wpłynąć na doznania płynące z ciała i to za pomocą samego tylko skupienia umysłu! Mnisi tybetańscy suszący na sobie swoje szaty już dawno przestali wywoływać mój pobłażliwy uśmiech. A teraz osobiście doświadczałam namiastkę tego, co można nazwać mocą umysłu. Brzmi tajemniczo? Opowiem Wam, co ta lekcja tradycyjnych ćwiczeń świadomości ciała wniosła do mojego spojrzenia na praktykę jogi.

Oto doświadczenia i wnioski płynące z każdego z pięciu rodzajów ćwiczeń:

1. Poznawanie anatomii i mechaniki ciała.

Ćwiczenie polegało na obserwowaniu wrażeń płynących z ciała w trakcie poruszania określonej jego części w leżeniu na plecach. Wyzwaniem było określenie poszczególnych powiązań w ciele, relacji pomiędzy oddziaływaniem jednej części na sąsiednie, aż do tych najbardziej odległych. Na przykład krążenie stóp wcale nie odbywa się w obrębie anatomicznym stopy – ruch ten dociera aż do bioder. Okazuje się też, że napięcie dłoni może wywołać reakcję w barkach. To pomogło mi zrozumieć, że niekiedy mogą powstawać dolegliwości, których przyczyna leży daleko od źródła odczuwania bólu.

2. Ćwiczenia związana z grawitacją.

Celem tych ćwiczeń było uświadomienie sobie istnienia w grawitacji. Badaliśmy tezę, że chodzenie jest ciągłym bronieniem się przed upadkiem. Odkryliśmy też, że zupełnie inny wymiar ma chodzenie na palcach, piętach, czy krawędziach stóp – całe ciało pracuje zupełnie inaczej. Za pomocą kilku prostych pozycji uświadomiłam sobie zależność między rozluźnieniem, a powierzchnią ciała stykającą się z podłożem (większa powierzchnia podstawy ułatwia rozluźnienie). Stabilnie znaczy z najmniejszym wysiłkiem – tego nauczyło mnie porównanie tadasany (pozycji góry) ze stopami złączonymi i ze stopami rozstawionymi na szerokość bioder. Im mniej walki w pozycji, tym większa jest kontrola poszczególnych grup mięśni. Różnica jest ogromna, jeśli dodatkowo zamknie się oczy.

3. Świadomość ciała związana z oddechem.

Tutaj było najwięcej niespodzianek. Wysyłając świadomość wraz z oddechem do konkretnego miejsca w ciele, próbowaliśmy budzić świadomość tego miejsca. Inną przećwiczoną przez nas techniką było niejako omywanie świadomością wraz z oddechem po zewnątrz – często w sposób bardziej namacalny, na przykład wydmuchując powietrze w kierunku otwartej dłoni. Pierwsza forma ćwiczenia przyniosła zaskakujące rezultaty. Kierując oddech do stóp, dłoni i czoła odczuwałam mrowienie w tych partiach ciała. Najprawdziwsze. Spróbowałam sprawdzić, czy to nie wina zwykłego odrętwienia, ale nie! Oddychając do jednej stopy, mrowienie przenosiło się do tej jednej. Niesamowite uczucie – jakby wewnętrznego masażu. W kolejnym ćwiczeniu skupialiśmy uwagę na dłoniach. Ja postanowiłam rozgrzać je oddechem. I przysięgam, o ile zawsze są zimne niczym dwa sople lodu, teraz płonęły. Ogólnie ogarnęła mnie fala ciepła, a przecież siedziałam w bezruchu…

4. Praca ze zmysłami (dotyk, słuch, wzrok, węch, smak).

Kolejno zwiększaliśmy wrażliwość zmysłów, jednocześnie starając się nie przywiązywać do odbieranych bodźców ani ich nie nazywać. Zmysły cechują się wybiórczym odbiorem, więc miłym doświadczeniem było otworzyć się na mnogość niezauważanych wrażeń płynących nieustannie z zewnątrz. Ostatecznie ćwiczenie pokazało, że niesłychanie trudno jest obyć się bez identyfikacji, etykietowania doznań. Kiedy czuję zapach – to drewna, słyszę dudnienie- przejeżdżającego samochodu, widzę – rysunek słojów na podłodze… i ten nieokreślony smak w ustach- cóż, ciągle jeszcze wyszukuję dla niego nazwy.

5. Ćwiczenia związane z doświadczaniem różnych przeżyć przez ciało.

W ostatnim ćwiczeniu wykonaliśmy proste wizualizacje, które miały umożliwić obserwację reakcji ciała na rodzące się emocje. Zadaniem naszym było przywołać emocje związane z jakimś przeszłym lub teraźniejszym nieprzyjemnym przeżyciem. Z założenia miejsce, w którym kumulują się napięcia i negatywne skutki trudnych chwil, jest okolica żołądka. Jednak przywołany przeze mnie aktualny problem wywołał prawdziwy ból głowy. Byłam na tyle zaintrygowana, że nawet nie pomyślałam, czy jest mi z tym bólem źle, czy dobrze. Na szczęście tak jak się pojawił, tak zniknął. Co to oznaczało? Jeszcze nie wiem. Wiem natomiast na pewno, że emocje bardzo dobitnie działają na ciało.

Podsumowując, warsztat rzucił nowe światło na moje postrzeganie praktyki jogi a nawet życia codziennego. Był dla mnie swoistym procesem oduczania się utartych nawyków postrzegania. Pokazał jak w praktyczny sposób w miejsce schematycznego działania i myślenia włączyć świadomość i uważną obserwację. Okazało się, że te techniki na prawdę działają. Może jeszcze ubrań na sobie nie wysuszę, ale… Pierwszy krok w kierunku powiedzenia avidyi ‘do widzenia’ uczyniony! Pozostaje wytrwale ćwiczyć. 🙂

W trakcie warsztatu pojawiło się wiele pytań i spontanicznie rozwinęły się dyskusje, których treści nie będę już przytaczać. Zainteresowanych odsyłam do kilku pozycji książkowych, które pojawiły się w trakcie tych dyskusji. Znajdziecie w nich szerzej omówioną tematykę świadomości ciała i powiązane wątki psychologiczne oraz proste zestawy ćwiczeń o charakterze relaksacyjnym.
Martin Siems Ciało zna odpowiedź
Donald van Howten Ajurweda i świadomość ciała
Eugene T. Gendlin, Focusing- oriented psychotherapy

[ 1 ] Maciej Wielobób Psychologia jogi. Wprowadzenie do Jogasutr Patańdźalego

Magdalena Bałdys zaczyna swoją nauczycielską drogę w Studio Jogi Izabeli Raczkowskiej w Gliwicach.

O autorze

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *