Select Page

Relacja z seminarium i warsztatów z Maciejem Wielobobem 19-20 II 2011 w Krakowie. Beata Policht

Relacja z seminarium i warsztatów z Maciejem Wielobobem 19-20 II 2011 w Krakowie. Beata Policht

W dniach 19 – 20.02 uczestniczyłam w seminarium „Joga Tirumalai Krishnamacharyi VI” i warsztatach „Ciało w medytacji” z Maciejem Wielobobem w jego Pracowni w Krakowie. Jak zawsze, z obu spotkań z Maćkiem wiele wyniosłam, nauczyłam się czegoś nowego, dostrzegłam rzeczy, nad którymi muszę się zastanowić.
Głównym tematem sobotniego seminarium była VI sekwencja Tirumalai Krishnamacharyi czyli sekwencja pozycji w leżeniu na brzuchu. Maciek podjął też podczas seminarium jeszcze dwa tematy: pojęcie zobowiązania i sekwencje specjalne (viśesza vinyasa). Pierwszy z nich wywołał żywą dyskusję. Zaczęliśmy od zdefiniowania, czym tak naprawdę jest zobowiązanie – nie tylko w praktyce jogi, ale i w życiu codziennym. Dla osoby praktykującej te dwie sfery są przecież nierozerwalnie ze sobą związane. Każdy z nas miał wiele pytań i refleksji wynikających z własnych doświadczeń. Czy nie mylimy pojęcia zobowiązania z ciężarem? Jak pogodzić chęć własnego rozwoju z zobowiązaniami wynikającymi z posiadania rodziny, dzieci czy starszych rodziców? Czy można, nie licząc się z bliskimi, oświadczyć: Wyjeżdżam na pół roku do aśramu, aby oddać się medytacji? Wprawdzie taka postawa w Indiach nie jest niczym szczególnym, ale w naszym kręgu kulturowym raczej trudno ją zaakceptować. Skoro praktyka jogi powinna przenosić się także „poza matę”, nie można skupiać się wyłącznie na zobowiązaniach wynikających z tejże praktyki. Co z tego, że będę codziennie poświęcać czas na wykonywanie asan, pranajamę i medytację, jeżeli nie znajdę go, aby sprawdzić dziecku zadanie czy pójść (bez zgrzytania zębami ze zniecierpliwienia) ze starszymi rodzicami do lekarza. Nie otrzymaliśmy na seminarium gotowych  odpowiedzi na nurtujące nas pytania, a wręcz musieliśmy postawić sobie nowe – jak się to, o czym mówiliśmy, ma do mojego życia? czy umiem zgodnie z praktyką iśvarapranidhany pogodzić się z efektami moich działań, zanim jeszcze zostaną one podjęte? czy nie postrzegam tych efektów jako ciężaru? I w końcu – jak podchodzę do swoich zobowiązań? Jednak nie ma też chyba takiej samej odpowiedzi dla wszystkich – każdy musi na te pytania odpowiedzieć sobie sam i każdy musi sam znaleźć równowagę między tym, czego chce i tym, co powinien.
W kolejnej części seminarium wykonaliśmy kilka krótkich sekwencji specjalnych: z adho mukha śvanasany przez vasisthasanę do dhanurasany oraz do purvottanasany, powitanie słońca z przeskokiem z adho mukha śvanasany do dandasany i z powrotem, powitania słońca z przejściem z psa do halasany i spowrotem oraz cztery sekwencje dvi pada viparita dandasana (niektóre z tych sekwencji można obejrzeć na kanale Maćka na You Tube). Następnie przeszliśmy do omówienia i wykonania sekwencji pozycji w leżeniu na brzuchu. Sekwencja ta jest obudowana wokół dhanurasany, zawiera warianty wygięć w tył z leżenia na brzuchu. Wzmacnia mięśnie pośladków i pleców oraz rozciąga i otwiera przód ciała. Wykonaliśmy więc kolejno (z wariantami): makarasanę, bhekasanę, bhujangasanę, śalabhasanę, viparitę śalabhasanę, eka pada dhanurasanę i dhanurasanę. Niewątpliwie sekwencja ta wymaga, zwłaszcza od osób odczuwających ból w dolnych plecach podczas wygięć do tyłu (czyli takich jak ja), bardzo uważnej pracy, ale przynosi ogromne korzyści.


Większość uczestników seminarium spotkała się następnego dnia na warsztatach na temat „Ciało w medytacji”. Wbrew pozorom (i moim obawom) nie zastygliśmy na pięć godzin w bezruchu, aby oddać się medytowaniu. Naszym zadaniem było skupienie się na transpersonalnym poziomie doświadczania ciała, czyli na obserwacji wrażeń pojawiających się w ciele podczas kolejnych vinyas, pranajam i koncentracji/medytacji. Zanim rozpoczęliśmy pracę, Maciek omówił z nami zagadnienie doświadczania ciała w kategoriach sukham i dukham. Pojęcie sukham tłumaczy się m. in. jako „dobrą przestrzeń”, ulgę, dukham zaś jako „brak przestrzeni”, zacisk. Jeśli odczuwamy zacisk, brak przestrzeni – nasze doświadczenie sygnalizuje nam „nie”. I odwrotnie, jeśli czujemy ulgę, przestrzeń – doświadczenie mówi „tak”. Ponieważ nasze ciało rezonuje każdą myśl i emocję, zanim jeszcze zdamy sobie z nich sprawę, powinniśmy obserwować doświadczanie sukham i dukham nie tylko w pracy z asanami, podczas pranajamy i medytacji, ale także w życiu codziennym. Jednym z aspektów tej obserwacji jest praca z trudnymi przeżyciami takimi jak gniew, rozgoryczenie, lęk. Kiedy pojawia się wrażenie dukham, nie powinniśmy skupiać się na emocjach, które je wywołały, ale skoncentrować się na odczuciach w ciele i zastanowić, co zrobić, aby zmierzały one w stronę ulgi, „dobrej przestrzeni”. I właśnie odczucia sukham i dukham mieliśmy obserwować podczas wykonywania kolejnych asan (mam wrażenie, że już na samą myśl o niektórych asanach odczuwam zacisk). Nauczenie się takiej pracy – nie sposób ją tu opisać bardziej szczegółowo –  i przeniesienie jej na życie codzienne nie jest łatwe, ale z pewnością potrzebne (więcej informacji na ten temat można znaleźć na blogu Maćka w poście „Praca z przeżyciami”).


Wyjeżdżając z Krakowa przypomniałam sobie, że kiedy kilka lat temu rozpoczęłam praktykę, żałowałam, że stało się to tak późno (tzn. tuż przed 40-tką). Myślałam, że te kilkanaście lat wcześniej byłoby mi łatwiej pokonywać fizyczne ograniczenia, szybciej robiłabym postępy w wykonywaniu asan. Jednak zastanawiając się nad tą relacją, natrafiłam na blogu Maćka na komentarz do jednego z postów: „Dostajemy dokładnie to, czego potrzebujemy” – zapewne także wtedy, kiedy potrzebujemy. Pomyślałam sobie, że faktycznie – teraz w moim życiu nadszedł taki czas, że mogę spokojnie, bez wyrzutów sumienia i poczucia winy wobec rodziny skupić się na rozwijaniu swojej praktyki. Pewnie nie zaczęłabym, gdybym nie spotkałam odpowiedniego nauczyciela. Maciek ma ogromną wiedzę i doświadczenie, które – co najważniejsze – potrafi przekazać. Joga przyszła w dobrym momencie, nawet jeśli do końca życia nie zdołam – a raczej na pewno nie zdołam – wykonać ganda bherundasany.

– –

Beata Policht jest nauczycielką jogi, prowadzi zajęcia w Przemyślu w szkole Praktyka Asan.
Szkoła jogi Beaty Policht i Anny Golatowskiej: http://www.praktyka-asan.pl

Warsztaty z Maciejem Wielobobem: http://maciejwielobob.pl

About The Author

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *