Wybierz Strona

Letnia szkoła medytacji – refleksje

Letnia szkoła medytacji – refleksje

letnia szkołaNa jednych z krakowskich warsztatów u Maćka Wieloboba jedna z koleżanek-joginek zapytała mnie, czy dała mi coś ta Letnia Szkoła Medytacji.
Mhm… . Zastanowiłam się, a oczami wyobraźni przeniosłam się do Leśniakówki. Znowu zobaczyłam przesycone kolorami lato, promienie słońca przebijające się przez liście Kasinego sadu, tony porozrzucanych wszędzie śliwek. Znowu poczułam i usłyszałam szmer lasu i bzyczenie pszczół z dziadkowego ula. Zobaczyłam małe kocięta baraszkujące wesoło o poranku i nas przycupniętych na trawie, zamyślonych, z zamkniętymi oczami, wsłuchanych w głos własnego serca.

– No tak – pomyślałam – jakiś fizycznych zmian u siebie nie zauważyłam. Zbędnych X kilogramów nie zrzuciłam, nie nauczyłam się też skomplikowanych pozycji jogicznych, chociaż bym chciała. No więc po co tam pojechałam, czy tylko posiedzieć pod drzewem?

Ale jakoś jestem taka wyciszona i mniej rzeczy potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Jestem bardziej cierpliwa. Już nie biegam – bo muszę, bo powinnam, bo się należy…. . Czekam i słucham, czasami czekam, aż samo się zadzieje. Przestałam czuć się za wszystko i za wszystkich odpowiedzialna – każdy ma swoją ścieżkę do przebycia i ja mam swoją. Jestem też bardziej tolerancyjna i wyrozumiała – nie tylko dla innych, ale w końcu też dla samej siebie. Przestałam robić milion tysięcy rzeczy naraz – jestem bardziej skupiona i uważna, i chociaż wykonuję tylko jedną czynność w danym momencie z pełną uważnością, to nie wiedzieć czemu, jakoś tak mam więcej czasu dla siebie i więcej energii, a rzeczy które miałam do zrobienia są zrobione, a jeśli nawet nie, to wiem, że świat się nie zawalił i że jutro też jest dzień. Mój umysł też nie jest już taki „rozklekotany” i przestał się ciągle ze mną kłócić i pokazywać, że znowu coś nie tak, a może można było inaczej, a może nie powinnam tego robić i czy aby to wypada? I chyba też jestem bardziej pewna siebie – swoich decyzji, swojego zdania, swojego życia. I jeszcze kreatywność – narodziło się mnóstwo różnych pomysłów i przede wszystkim chęć do działania, do wcielania pomysłów w życie. I jeszcze jedno i myślę, że najważniejsze – ciepło, życzliwość i serdeczność osób tam przebywających, ta więź która się tam wytworzyła, to jest coś czego nie sposób wyrazić słowami, tego po prostu trzeba doświadczyć.

O autorze

Marzena Pajda

Marzena Pajda - polonistka, pedagog, terapeutka, nauczycielka jogi w nurcie Vinyasa Krama Joga. Fascynatka jogi, psychologii, tańca i "słowa pisanego". Popularyzuje jogę w szkole, a także terapię jogą dla dzieci i dorosłych.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *