Wybierz Strona

Czy warto praktykować rano jogę? – Sylwia Bogumił

Czy warto praktykować rano jogę? – Sylwia Bogumił

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego jogini tak często stawiają na poranną jogę? Co takiego jest w tej porze dnia, że uważa się ją za lepszą dla praktyki i czy rzeczywiście tak jest? Przede wszystkim nie mam zamiaru przekonywać Was, że wstawanie rano jest cudowne i że dzięki temu będziecie mieli dłuższy dzień i mnóstwo czasu na wszystko. Prawda jest taka, że wstawanie o 6:00, albo nawet wcześniej, jest trudne, zwłaszcza zimą, kiedy słońce nie wstaje czasami do 8:00. Zebranie się z łóżka to prawdziwa batalia, która nierzadko kończy się dla nas porażką. Dlaczego więc warto?

Przede wszystkim jestem przeciwniczką nazywania jakiejkolwiek pory dnia lepszą do praktyki jogi. Lepszą, według mnie, jest ta, w której praktykować możemy, która staje się naszą porą. Niemniej jednak sama zdecydowałam się właśnie na praktykę poranną z kilku powodów, do których dochodziłam tak naprawdę latami – bez przesady.


PORANNA PRAKTYKA POKAZUJE AKTUALNY STAN NASZEGO CIAŁA

Wiele osób, w tym ja, nie lubi porannej praktyki jogi głównie z tego powodu, że nasze ciała są sztywne, zakresy mniejsze, a pozycje, które wieczorem wykonujemy z łatwością, rano okazują się niemalże niewykonalne. Wydaje nam się, że poranna praktyka sprawi, że nie będziemy posuwać się do przodu w żadnych asanach. Tutaj właśnie popełniamy błąd. Kiedy ćwiczymy wieczorem po całym dniu wykonywania tysięcy ruchów, nasze ciała są rozgrzane, więc automatycznie każda asana wydaje się być łatwiejsza. Rano natomiast, jesteśmy sztywni po kilku godzinach bezruchu. Czy nam się to podoba czy nie jednak, to właśnie nasze poranne ciało, pokazuje nam, w którym miejscu w naszej praktyce jesteśmy. Nie mówię tutaj oczywiście o pierwszych powtórzeniach Powitania Słońca czy w trakcie koniecznej! rozgrzewki, ale właśnie podczas całej porannej praktyki. Chociaż kilka pierwszych sesji jest rzeczywiście trudnych i wydaje nam się, że wykonaliśmy kilka kroków w tył, to szybko przekonamy się, że to właśnie poranna praktyka sprawi, że nasze ciało rozwinie się lepiej i szybciej.


PORANNA PRAKTYKA SPRAWI, ŻE BĘDZIEMY BARDZIEJ UWAŻNI W STOSUNKU DO SWOJEGO CIAŁA I UNIKNIEMY KONTUZJI

Pomyślicie pewno, że argument ten brzmi śmiesznie, bo jak to możliwe, że poranna praktyka, podczas której zwykły skłon może nas zaboleć, może uchronić nas od kontuzji? A no właśnie z tego konkretnego powodu. Przez ten delikatny dyskomfort, pojawiający się na długo przed naszym „wieczornym zakresem”, będziemy bardziej uważni na sygnały wysyłane przez ciało. Nasze ruchy będą delikatniejsze, zwrócimy większa uwagę na rozgrzanie ciała kawałek po kawałku. Innymi słowy, będziemy bardziej uważni w naszej praktyce, będziemy słuchali naszego ciała, a przecież o to w jodze między innymi chodzi!


PODCZAS PORANNEJ PRAKTYKI BĘDZIE NAM ŁATWIEJ SKUPIĆ SIĘ NA ODDECHU

Kiedy świat dookoła śpi, wszyscy kierowcy i domownicy jeszcze się nie obudzili, poczujemy ciszę. Cały pokój wypełni się dźwiękiem naszego oddechu ujjayi i po prostu z łatwością go usłyszymy. Będziemy mogli skupić się na jego długości, płynności, bo nic innego nie będzie nas rozpraszać. Panująca dookoła cisza, pozwoli nam wyciszyć nasze myśli, które nawet rano mogą być rozbiegane.


PORANNA JOGA POMOŻE SKUPIĆ NAM SIĘ NA CELU PRZEZ CAŁY DZIEŃ

Tutaj zwrócę uwagę na fakt, że joga, to nie tylko praktyka na macie, ale też sposób życia, postępowania. Kiedy w ciągu dnia spotykają nas frustrujące momenty, w których ciężko jest zachować spokój i po prostu nie wybuchnąć. Otóż poranna praktyka będzie „przypominajką” tego, co jest dla nas ważne. Pomoże skupić się na celu, wartościach. Nawet tak błahy temat jak nasza dieta, a mówię to z doświadczenia, poranna praktyka pozwala mi pamiętać, żeby jeść to co jest dla mnie dobre, co sprawia, że czuję się dobrze, a nie tylko to co zaspokaja mój głód czy zachcianki.

Tak, poranna praktyka doda nam energii na cały dzień, chociaż początkowo może nam wydawać się inaczej. Pierwsze poranne pobudki będą trudne, niejednokrotnie będzie to też walka z przeciwnościami. Nie da się jednak ukryć, że właśnie rano istnieje najmniejsze prawdopodobieństwo, że rano coś nam „wyskoczy”. Zanim jednak rzucicie się na głęboką wodę podrzucam Wam kilka moich “złotych” zasad:

  1. Zaplanujcie czas na praktykę, a konkretnie, ile czasu na tę praktykę możecie poświęcić, aby nie robić jej w pośpiechu i wstań odpowiednio wcześnie, tak, aby nie niecierpliwić się w trakcie. To naprawdę najważniejsza zasada!
  2. Przygotujcie swoją praktykę dzień wcześniej, zwłaszcza jeśli nie czujecie się na siłach improwizować lub nie praktykujecie np. asztangi.
  3. Przygotujcie wszystko czego potrzebujecie dzień wcześniej, strój, matę, wodę, muzykę. Rano nie będziecie marnować czasu na grzebanie po szafkach.
  4. Dajcie ciału trochę czasu żeby się dobudzić, chwila w toalecie, wypicie wody to dobry moment. Dobre 10 minut wystarczy.
  5. Poświęćcie czas na rozgrzanie ciała przed praktyką właściwą i pierwsze ruchy wykonujcie powoli, z uwagą, dając ciału czas na dostosowanie się.
  6. Pierwsze poranne praktyki powinny być łatwiejsze niż to co zazwyczaj robicie wieczorem, mogą też być krótsze, łagodniejsze, aby nie zniechęcić się.
  7. Celebrujcie ten moment i pamiętajcie, że możecie nie zakochać się od pierwszego poranka.

O autorze

Sylwia Bogumił

Jogę zaczęłam praktykować jeszcze w liceum i do dzisiaj jest moją ogromną pasją. Praktykuję i uczę w stylu vinyasa, a całkiem niedawno odkryłam magię ashtanga jogi i jestem pewma, że zostanie ona ze mną na dłużej. Na co dzień prowadzę zajęcia w Krakowie i studiuję psychologię. Jestem miłośniczką języków obcych i książek, co pochłania większość mojego czasu. W wolnych chwilach prowadzę bloga: https://www.yoganerd.pl/ Strona na fb: @jogazsylwia (YogaNerd)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *