Wybierz Strona

Tożsamość. Patrycja Gawlińska

Tożsamość. Patrycja Gawlińska

Patrycja Gawlińska - joginkaTożsamość – czym jest, co nas określa. Wiek, zawód, wzrost, stan cywilny, przewinienia, stan konta, przynależność do grupy czy miłość do drugiej osoby?

Na pytanie kim jesteś każdy odpowie inaczej. Każdy określi jednak swoją osobę w odniesieniu do jakieś relacji z innymi, działaniem, materią a przede wszystkim w odniesieniu do swojego ciała. Uważamy się za to, co widzimy, słyszymy itd. Jesteśmy tym, co poskładamy ze zgromadzonych informacji, które dotarły do nas poprzez nasze zmysły. Raz przyklejona w podstawówce łata zostaje z nami na całe życie. Nie jestem dobra z matematyki, bo zawsze tak było. Mam szczęście bo jestem w czepku urodzony. Nie lubię poniedziałków. Jestem głupi, pusty, dobry, nieszczęśliwy, biedny…itd.

Często nie dajemy sobie szansy na zmianę postrzegania samych siebie. Mówimy: no właśnie taka/taki jestem i koniec. Dlaczego tak kurczowo trzymamy się wyobrażenia o sobie, nawet jeśli go nie lubimy. Co określiło by cię na bezludnej wyspie. Wytrwałość w walce o przetrwanie?
Utożsamianie się z tym, co zrobiliśmy, jak wyglądamy, co mówią o nas inni determinuje nasze działania, wpływa na nasze decyzje i całe życie. Wolność od tożsamości jest wolnością do bycia sobą. Ale co oznacza bycie sobą? Po prostu bądź. Nie utożsamiaj się ze źle wykonanym zadaniem, sukcesem zawodowym, opinią innych. Jeśli ktoś zarzuci, że jesteś gruba – co z tego, to tylko ciało, w którym teraz jesteś. Jeśli nie podoba ci się twoje ciało, zmień to, ale najpierw zaakceptuj je takim jakie jest.
Osoby przywiązane do swojego wizerunku narażone są na cierpienie – każda krytyka będzie spotykała się z wewnętrznym buntem i niezadowoleniem. Całkowite utożsamianie się z grupą rodzi niechęć do innych, nieprzynależących i w skrajnych przypadkach fanatyzm. Stąd biorą się wojny na tle religijnym, ksenofobia i rasizm. Potrzebujemy jakiegoś punktu odniesienia, poczucia przynależności, daje nam to poczucie bezpieczeństwa i poczucie, że nie jesteśmy sami.

Sama świadomość boskiego pochodzenia jakoś nam nie wystarcza. Nie jesteś nieomylny i pozwól sobie na to. Jeśli popełnisz jakiś błąd nie obwiniaj się, nie dręcz, nie rozmyślaj. Odpuść sobie, masz prawo popełniać błędy, ale nie popełniaj ich po raz kolejny. Nie jesteś tym, co robisz, jak wyglądasz, o czym myślisz. Nie wszystko co dzieje się w naszej głowie jest nasze. Na życiowej drodze zbieramy mnóstwo wzorców i wyobrażeń dotyczących siebie, innych i świata. Wzorców od rodziców, opiekunów, dzieci z podwórka, z mediów, kolegów z pracy…itd. Jeśli wszyscy jesteśmy boskimi istotami stworzonymi na jego obraz i podobieństwo, a w każdym z nas jest czysta „dusza” to dlaczego nie lepiej utożsamić się z tym. No tak, ale to oznacza, że pijak stojący pod sklepem jest tak samo czystą istotą.

Czasem spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy nie wpisują się w powszechnie przyjęty kanon piękna, a coś takiego mają w sobie, że chce się z nimi przebywać i patrzeć, podziwiać. To ludzie, którzy akceptują siebie takimi jakimi są, ich piękno przejawia się poprzez harmonię, którą mają w sobie. Takie osoby nie boją się krytyki, oceny, bo znają swoją wartość.
Nie bierz na poważnie tego, co dociera przez twoje zmysły. Obraz postrzegany zmysłami jest często zafałszowany. Zmysły to pięć rozbrykanych koni, które trzeba ujarzmić. A docierające przez zmysły informacje automatycznie są rozpoznawane w odniesieniu do tego, co już znamy, wiemy, doświadczyliśmy. Jeśli na swej drodze spotykam osobę o tym samym znaku zodiaku, co mój szef którego nienawidzę, to do tej osoby od razu nabieram dystansu. Nie lubię trzynastego, bo dwa miesiące temu złamałam obcas w drodze na randkę. Nigdy więcej nie powiem mężczyźnie, że go kocham, bo poprzedni wykorzystał moje uczucia. Tak idiotycznie postrzegamy siebie, innych i cały świat. Bazując często na pojedynczych doświadczeniach. Myślami żyjemy w przeszłości i przyszłości, których nie ma. To, co było projektujemy na to, co będzie. Zapominamy, że fizycznie żyjemy tu i teraz.

Nie oceniaj siebie, innych, tego, co dzieje się wokół. Nie nadawaj znaczenia temu co widzisz, bądź obserwatorem danej chwili, interesuj się, zachwycaj, ciesz i delektuj. Brak przywiązania do opinii innych i brak własnej opinii o sobie daje ci wolność do bycia sobą.

Patrycja Gawlińska jest nauczycielką jogi i kulturoznawcą. W Mysore, kolebce dynamicznej formy jogi (astanga vinyasa joga), ukończyła kurs asan, pranayamy, mudr oraz kurs nauczycielski pod kierunkiem BNS Iyengara. Wegetarianka i wielbicielka indyjskich słodyczy. Obecnie nadal zgłębia ashtanga vinyasa jogę oraz od roku jogę w podejściu vinyasa krama u Macieja Wieloboba w Krakowie. Wraz z mężem prowadzi szkołę jogi Yoga Shala w Zabrzu i Gliwicach.

O autorze

3 komentarze

  1. Leszek

    Ilustracją do tego artykułu jest człowiek na desce , pośród fal.

    Kapitalne połączenie z tematem tożsamość.

    Warto obejrzeć film “Pan i władca : Na krańcu świata” , który maluje obraz realizacji siebie , pośród bezkresu fal , w oparciu o punkty odniesienia.

    Z jednej strony każdy realizuje cele , ale przeświadczenie , że realizacja celu stwarza mnie jako człowieka , nie jest prawdą.

    Wyzwanie wynikające z realizowania celu , pozwala tylko ukazać się prawdzie o działaniu i o wynikającej z tego konsekwencji cierpienia , lub miłości.

    W jodze chodzi o dotarcie do człowieka sprzed realizacji celu.
    W jaki sposób joga radzi sobie z problemem realizacji tego celu ?

    Dobrze jest takiego człowieka “sprzed” dostrzegać w sobie i będzie on podstawą i wyznacznikiem samoświadomości i współczucia.

    Człowiek jest zadziwiającą istotą , z jednej strony każdego stać w przebłyskach na samoświadomość i współczucie , ale po naciśnięciu guzika dotyczącego realizacji celów n.p. religijnych , gdzie pogląd religijny prowadzi do celu zbawienia , w takiej czy innej koncepcji religijnej. Po naciśnięciu guzika człowiek “sprzed” realizacji celu zmienia się w głodnego drapieżnika.

    Prawdziwy drapieżnik nie jest zły , czy dobry , on nie żyje w iluzji. Kiedy jest głodny zabija inne zwierze i je zjada. Najedzony nawet da się pogłaskać.

    Ludzie mają szersze perspektywy , większe możliwości i w wyniku tego większe problemy z odszukaniem siebie “sprzed” realizacji celu , gdyż jesteśmy jakby nienasyceni i stwarzamy ciągle cierpienie.

    Dlatego uważam , że godny najwyższego szacunku jest cel jogi i ludzie którzy do niego dążą.

    Odpowiedz
  2. Leszek

    Sutta o płonięciu.
    Adittam Sutta, SN IV 19-20.

    Oto co usłyszałem:
    Kiedy Błogosławiony przebywał w Gaya wraz z tysiącem mnichów, zwrócił się do nich następującymi słowami:

    “Mnisi, wszystko płonie. Czym jest to wszystko co płonie?
    Oko, ucho, nos, język, ciało i umysł płoną! Formy, dźwięki, zapachy, smaki, wrażenia cielesne i stany umysłowe też płoną! Jakiekolwiek świadomości widzenia, słyszenia, powonienia, smaku, ciała i umysłu też płoną! Jakiekolwiek zetknięcia oka, ucha, nosa, języka, ciała i umysłu też płoną! Jakiekolwiek uczucia powstałe wskutek kontaktu oka, ucha, nosa, języka, ciała i umysłu, czy to przyjemne, nieprzyjemne czy neutralne, one także płoną! Jak płoną? Mówię wam: spalają się ogniem pożądania, nienawiści i zagubienia, narodzin, starzenia, śmierci, smutku, żalu, bólu, niezadowolenia i desperacji.

    Widzącego to, mnisi, właściwie poinstruowanego ucznia szlachetnych napawa wstrętem oko, ucho, nos, język, ciało i umysł. Napawają go wstrętem formy, dźwięki, zapachy, smaki, wrażenia cielesne i stany umysłowe. Napawają go wstrętem jakiekolwiek świadomości widzenia, słyszenia, powonienia, smaku, ciała i umysłu. Napawają go wstrętem jakiekolwiek zetknięcia oka, ucha, nosa, języka, ciała i umysłu, i jakiekolwiek odczucia, czy to przyjemne, nieprzyjemne czy neutralne, powstałe wskutek kontaktu oka, ucha, nosa, języka, ciała i umysłu. Również, napawają go niepokojem, wstrętem, obrzydzeniem, odrazą i przerażeniem!

    Rozumiejąc to, inteligentny uczeń wypełnia się wstrętem do tego wszystkiego. Będąc pełnym wstrętu, pozbywa się złudzeń. Wyzbycie się złudzeń rozluźnia umysł. Wyswobodzony umysł jest nieporuszony. Będąc całkowicie niewzruszonym – przebudza się w tym właśnie momencie, natychmiast pojmując: ten umysł jest wyzwolony na zawsze! Zradzanie dobiegło kresu, szlachetne życie wypełniło się, stało się to co miało się stać, nie ma już nic ponad to.”

    To rzekł Błogosławiony. Usatysfakcjonowani, mnisi rozkoszowali się słowami Błogosławionego. Kiedy wyjaśnianie miało miejsce, umysły tysiąca mnichów zostały w pełni uwolnione poprzez brak zapału.

    Odpowiedz
  3. Robert

    Filozofia niby sluszna, ale jakze umysl sie w nia “wplatał”… zrobil pozywke kazdego dnia i tym samym nowy “dogmat”. Mozna snuc opowiesci o mnicach cytowac sutry, wierzyc w reinkarnacje, udawac ze “tozsamosc” nie ma znaczenia, tym samym potwierdzajac, ze “ona” (tozsamosc) caly czas tam jest i wyciska na nas ciagle swe pietno.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *