Wybierz Strona

Somatyzacja w nerwicach a asany jogi. Marcin Mlak

Somatyzacja w nerwicach a asany jogi. Marcin Mlak

Somatyzacja jest cielesnym objawem nieuświadomionych problemów natury psychicznej oraz przewlekłego stresu, który szuka ujścia. Somatyzacji w swoim życiu doświadcza około 80% populacji, z czego 20% ludzi ma do czynienia z zaburzeniem o charakterze patologicznym. W przypadku 10% osób występuje współistnienie z typowymi zaburzeniami lękowymi, takimi jak : fobie, obsesje i kompulsje, ruminacje, lęk uogólniony itp. Oczywiście w związku z tym zaburzenia somatyczne zalicza się do do szerokiej grupy zaburzeń nerwicowych.

Jak się objawia somatyzacja?

Najczęściej spotykamy się z kołataniem serca, płytkim oddechem, bólem głowy, bólem kręgosłupa, potliwością, bólami żołądka, jelit i generalnie zaburzeniem pracy układu trawiennego. Dodatkowo możemy doświadczyć bólu kości, mięśni oraz konkretnych narządów czy uczucia wyczerpania fizycznego i psychicznego. Diagnostyka medyczna w takich przypadkach nie ujawnia patologii w danych narządach oraz ich obrębie, co daje podstawę do konsultacji ze specjalistą psychiatrą, gdyż w ten sposób ciało daje nam sygnał, że w naszej psychice zachodzą niekorzystne zmiany. Te zmiany mogą zachodzić na skutek przewlekłej sytuacji stresowej, np. egzaminy, zmiany pracy itp. Zazwyczaj mijają po wyklarowaniu się danej sytuacji. Kiedy zaburzenie nie ustępuje, możemy przypuszczać, że problem leży dużo głębiej. Wymaga to wspomnianej konsultacji i podjęcia psychoterapii. Ważne jest jednak, żeby diagnozę postawił lekarz specjalista. Dopiero po odpowiednim zdiagnozowaniu można podjąć pracę z psychoterapeutą. Z objawami cielesnymi można zaś poradzić sobie za pomocą asan.

W przypadku somatyzacji nie mamy do czynienia z typowymi objawami psychicznymi jak lęk, fobia społeczna, obsesje i kompulsje, więc praca z takim uczniem jest dużo prostsza, co nie znaczy, że całkiem łatwa. Osoby cierpiące z powodu somatyzacji posiadają jednak uważność, która jest wystarczająca do praktyki. Jeżeli objawy są zbyt duże np. drżenie rąk, ciała czy chroniczne bóle, warto podjąć także leczenie farmakologiczne. Stosuje się tu sprawdzone leki, które nie uzależniają i należą w większości do grupy leków kardiologicznych. Leczenie takie nie jest długoterminowe.

Jakie asany stosować?

Z mojego doświadczenia wynika, że należy się skupić na „otwarciu” klatki piersiowej, tonizacji narządów wewnętrznych, rozciągnięciu kręgosłupa i nóg oraz relaksie. Nie będzie nowością, jeżeli napiszę, że nie ma uniwersalnego szablonu. Wspominałem o tym w moim poprzednim artykule. Poniżej podam przykładowe asany (nie sekwencje), które okazały się skuteczne w mojej pracy. Kolejna ważna sprawa to podejście do ucznia. Nie „sprzedaję” mu filozofii jogi jako całości, on/ona przychodzi po pomoc, a nie naukę. Kuracjusze zazwyczaj podejmują się praktyki asan, gdyż usłyszeli o niej i jej zbawiennym działaniu na zdrowie w gabinecie lekarskim. Zdaję sobie sprawę z tego, że różnego rodzaju choroby, zaburzenia są bodźcem do podjęcia praktyki i duża ilość ludzi kontynuuje praktykę z własnej woli po „spróbowaniu”. Wtedy ich praktyka ma już charakter szerszego znaczenia i jest naturalna. Wychodzę z założenia, że mam działać konkretnie, „uderzając” w problem, po czym przechodzę do układania sekwencji i przedstawiam nurt , w którym się szkolę(Vinyasa Krama). Czasami, gdy sytuacja tego wymaga, stosuję też bardziej statyczny model praktyki. Używam lin, krzesła, ściany, koca, paska. Nadmienię tylko, że dotychczasowe używanie w mojej pracy wspomnianych pomocy, było podyktowane częstymi urazami aparatu ruchu. Trafiłem na ludzi, którzy doznawali w życiu takich kontuzji jak zerwanie więzadeł krzyżowych w kolanach, złamania czy różnego rodzaju wady kręgosłupa. Nie jest mi obca praca z epilepsją, która w jednym z przypadków współistniała z zaburzeniami lękowymi. Jeżeli natomiast stan fizyczny adepta jest dobry, to nie widzę przesłanek, żeby nadużywać pomocy.

Pozycje stojące.

Utthita trikonasana, Utkatasana, Virabhadrasana I,II.

To są bardzo klasyczne pozycje, jednak dają nam wgląd w stan fizyczny ucznia. Możemy bardzo dokładnie zaobserwować drżenie kończyn, co jest charakterystycznym objawem u osób cierpiących z powodu somatyzaji. Mamy więc również styczność z aspektem diagnostycznym. Utthita trikonasana podparta czy nie, daje nam intensywne rozciąganie nóg oraz poprawia ukrwienie kręgosłupa i uelastycznia go. Otwiera także klatkę piersiową. Dwa warianty Virabhadrasany są także skuteczne przy rozciąganiu nóg, z tym, że przy wariancie I pracujemy nad odpowiednim wyciągnięciu kręgołsupa oraz lekkim otwarciu klatki piersiowej. Utkatanasana wzmacnia nogi i rozciąga kręgosłup. To są według mnie najlepsze pozycje wyjściowe. W późniejszym etapie stosuję bardziej zaawansowane pozycje stojące (dostosowane do kondycji adepta). Jeżeli już używam pomocy, to zazwyczaj korzystam z lin lub paska przytwierdzonego do ściany. Czasami tak pracował Śri. Tirumalai Krishnamacharya tuż po przybyciu do Mysoru. Taka praca może kojarzyć się z praktyką B.K.S Iyengara, jednak to Krishnamacharya używał pomocy jako pierwszy i odstawiał je tak szybko, jak to było możliwe(podzielam ten system pracy)i tym sposobem usamodzielniał ucznia. Iyengar rozwinął pracę z pomocami, przejawiając ogromny zmysł inżynierski. W miarę wolnego czasu postaram się nagrać video z pracą z linami, może być przydatne w naprawdę trudnych przypadkach. Cała moja praca zmierza jednak w kierunku samodzielnej praktyki.

Skręty w siadach.

Nie podaję tu konkretnych pozycji, ponieważ praktycznie wszystkie są do przepracowania. W przypadku gdy jakaś asana jest niemożliwa do wykonania, możemy ją „rozcieńczyć”, czyli wykonać łatwiejszy wariant. Do tego celu może nam posłużyć koc, kostka etc. Ja zawsze zaczynam pracę od skrętu w svastikasanie. Jest to bardzo prosta pozycja, która uczy wydłużania kręgosłupa w pogłębiającym się skręcie. Właściwości skrętów w siadach są znakomite. Po pierwsze, zwiększają przestrzeń międzykręgową przez wyciąganie kręgosłupa ku górze. Po drugie, poprawiają ukrwienie kręgosłupa i zarazem tonizują pracę narządów wewnętrznych poprzez subtelne uciskanie ich. Po trzecie, skręty mają dobroczynny wpływ na chroniczne bóle kręgosłupa wywołane somatyzacją , ale także na takie patologie, jak np.kręgozmyk.

Skłony w przód

Adho mukha svanasana, Uttanasana, Padangusthasana, Paschimottanasana, Prasarita padottanasana.

Skłony w przód to moja ulubiona grupa pozycji. Jest to spowodowane tym, że zawierają mój ulubiony pakiet „3 w 1”. W tych pozycjach rozciągamy bardzo intensywnie nogi i kręgosłup oraz koimy nerwy. Powyższe asany działają także bardzo odświeżająco na umysł, regenerując go. W przebiegu somatyzacji mają więc ogromne znaczenie. Rozciągnięte „tyły” nóg utrwalają stabilizację kręgosłupa, co przynosi znakomite efekty w chronicznych bólach, szczególnie odcinka lędźwiowego.

Otwarcia klatki piersiowej

Supta virasana(z wałkiem), Supta baddha konasana(z wałkiem).

Są to dobrze znane pozycje, nie wymagają więc obszernego komentarza. Wałek pod plecami otwiera nam klatkę piersiową. Dostosowuję się tu do ucznia, więc w przypadku supta virasany zwracam szczególną uwagę na kondycję kolan. Dzięki otwarciu klatki piersiowej oddech staje się spokojniejszy i pełniejszy, można go zacząć kontrolować. Warto trwać w tych pozycjach od 5 do10 minut.

Pozycje odwrócone

Ciekawe pozycje, które dają dosyć dużo możliwości. Można tu pracować w różnych wariantach. Należy zwrócić uwagę na jedną rzecz. Osoby z somatyzacją często cierpią na skoki ciśnienia tętniczego, więc w tych przypadkach na początku praktyki np. do halasany używam krzesła lub ściany, nie pozwalam stopom opadać na ziemie.

Relaks

Savasana.Ta pozycja chyba nie wymaga specjalnego komentarza, bo napisano o niej już wiele. Ale czy to jest asana? Z tym rozprawił się mój nauczyciel, Maciej Wielobób. Zacchęcam do zajrzenia do jego publikacji na ten temat.

Moja diagnostyka oddechu (nauka oddechu brzusznego)

Oddech brzuszny jest bardzo wartościowy, jednak problem polega na tym, że wiele osób źle go wykonuje. O tym bardzo jasno i przejrzyście napisała Patrycja Gawlińska. Polecam jej artykuł na ten temat. Ja jednak chcę się skupić na diagnostyce oddechu. Kilka lat temu oglądałem warsztat relaksacji, który prowadziła nauczycielka z Irlandii, niestety nie pamiętam jej nazwiska. Warsztat odbywał się w Szkocji, materiał znalazłem oczywiście w sieci. Próbowałem odszukać to nagranie, jednak bezskutecznie. Owa nauczycielka do pracy z oddechem (nauki oddechu brzusznego) stosowała wałek pod kolana i woreczek(z piaskiem lub łuską gryki) na brzuch. Wałek służył do rozluźnienia odcinka lędźwiowego kręgosłupa, woreczek na brzuchu miał skupić uwagę adepta na oddechu. Przynosiło to świetne efekty. Jest to doskonała alternatywa dla dłoni na brzuchu. Jednak mnie bardzo interesowała jakość oddechu, a konkretnie jego zaburzenie. W somatyzacji oddech i wydech często jest drżący, przerywany. W przypadkach gdy somatyzacja jest duża, warto wypróbować więc mój sposób.

Do tego celu używam 2-3 woreczków z piaskiem oraz wałka.

Osoba musi położyć się na plecach, a następnie:

– kładziemy wałek pod jej kolana w celu uzyskania rozluźnienia odcinka lędźwiowego kręgosłupa;

– jeden woreczek umieszczamy na brzuchu, żeby dana osoba mogła skupić się na oddechu(doświadczenia „pracy” brzucha przy wdechu i wydechu);

– drugi woreczek kładziemy na oczy. Człowiek mocno spięty, często ma problem z nadmierną ruchliwością gałek ocznych(przy opuszczonych powiekach!!), która może powodować grymasy twarzy lub drżenie. Woreczek na oczach minimalizuje ten negatywny objaw.

Do tego wszystkiego stosujemy standardową instrukcję wykonywania oddechu brzusznego.

Woreczek, który został umieszczony na brzuchu daje nam obraz oddechu, gdyż jesteśmy w stanie zaobserwować jego ruchy. Co za tym idzie, możemy określić parametry, długość i jakość (woreczek podczas wdechu czy wydechu może drżeć, co jest często spotykane przy zaburzeniach somatycznych). Daje nam to bardzo solidny zarys oddechu naszego adepta. Możemy też zaobserwować różnicę między pracą klatki piersiowej(która podczas oddechu brzusznego praktycznie nie pracuje) oraz brzucha. W tym celu używam trzeciego woreczka, który kładę na klatce piersiowej.
Marcin Mlak

P.S. Powyższy materiał jest tylko zarysem mojej pracy z osobami cierpiącymi na zaburzenia lękowe. Istotne jest indywidualne podejście do każdego człowieka. Zawsze dążę do budowania sekwencji, czyli synchronizacji ruchu z oddechem. Myślę, że jeszcze w tym roku będzie można się zapoznać z szerszym spektrum mojej pracy, pracuję nad obszernym materiałem. W mojej publikacji będę starał się zwrócić uwagę na relację nauczyciel jogi/uczeń/lekarz lub psychoterapeuta. Taki rodzaj współpracy daje wiele możliwości i modyfikacji leczenia czy praktyki, daje nam po prostu kontrolę nad całym procesem powracania do równowagi.

O autorze

2 komentarze

  1. Katarzyna

    Dziękuje, bardzo pomocny artykuł. Zmagam się z nerwicą od dłuższego czasu i nawet jako nauczyciel jogi ciężko mi było wyszczególnić które asany będą dla mnie najkorzystniejsze.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *