Wybierz stronę

Dziecięca radość ~ Basia Tworek

Dziecięca radość ~ Basia Tworek

Zając znalazł na polanie przewróconą kłodę drewna. Miał mnóstwo pomysłów na to, jak mógłby wykorzystać ją do zabawy. Rozmyślając o tym co zrobi dalej, spostrzegł zbliżającego się Niedźwiedzia.

– Hej, Misiu! Czy masz ochotę się ze mną pobawić? – zapytał Zając.

– Jestem za stary na zabawę. – odparł Niedźwiedź – Zejdź mi z drogi, Zającu.

– Ależ Misiu – odparł Zając – wcale nie jesteś za stary! Po prostu zapomniałeś co to znaczy być małym niedźwiadkiem.

Niedźwiedź spojrzał z uwagą na Zająca. Uświadomił sobie, że to pierwsza od dawna sytuacja, w której ktoś zamiast uciekać od niego ze strachem, proponuje mu zabawę. Coś w nim drgnęło. Zaczął wspominać gry, którym oddawał się w dzieciństwie i poczuł jak razem z tym wspomnieniem na nowo budzi się w nim radość.

– Uprzytomniłeś mi, Zającu, że nabierając krzepy i starając się sprostać roli najsilniejszego w lesie, wpadłem w pułapkę. Bałem się co powiedzą inni, jeśli zdejmę poważną maskę – dręczyło mnie to, że przestaną traktować mnie z szacunkiem. Pomogłeś mi zrozumieć, że pomyliłem szacunek ze strachem – zwierzęta nie szanowały mnie, tylko się mnie bały. Jestem ci wdzięczny za tę naukę. Dziś chęcią pobawię się z tobą.

(opowieść indiańska)

Wewnętrzne Dziecko

Wiele szkół psychoterapii, książek o rozwoju osobistym i kreatywności odwołuje się do naszego Wewnętrznego Dziecka – drzemiącego wewnątrz nas jako ogromnego zasobu, który nosimy w sobie całe życie i z którego zaskakująco rzadko korzystamy.

Jednocześnie niemal każdy z nas usłyszał kiedyś w życiu ”Nie bądź dziecinny!”.

Jak się w tym wszystkim połapać…?!

Być może powodem dla którego tak rzadko odwołujemy się do naszej wewnętrznej dziecięcości, jest mylenie jej z dziecinnością – naiwnością, brakiem odpowiedzialności, infantylnością, które w charakterystyce dorosłego człowieka mają kontekst jednoznacznie negatywny.

Dziecięcość to jednak nie to samo co dziecinność.

Jeśli przyszłoby mi wymienić cechy, które kojarzą się z dziecięcym (nie dziecinnym!) podejściem, z całą pewnością znalazłyby się wśród nich ciekawość, świeżość, radość, próbowanie, dziwienie się i inwencja, instynkt… Właściwości te – choć mają tendencję do znikania z wiekiem – nie dotyczą tylko kilkulatków. Osoby, które pielęgnują je w sobie zdają się promieniować naturalnym światłem, zarażać radością i entuzjazmem – uważane są za niezwykle atrakcyjnych kompanów. Wspaniale jest być w towarzystwie kogoś kto cieszy się byciem w świecie i odkrywaniem go, prawda? A jak wspaniale jest samemu być taką osobą!

Myląc dziecięcość z dziecinnością i rezygnując z niej – odcinamy się od niespożytego źródła radości i kreatywności w nas samych.

Bijące Źródło

Osoby mające kontakt ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem uważane są za niezwykle twórcze, mają odwagę ryzykowania, wprowadzania innowacji i… popełniania błędów.

Najwięksi wynalazcy i rewolucjoniści w wielu dziedzinach nauki i sztuki, odwoływali się do swojej dziecięcej natury jako głównego motoru nieszablonowych decyzji i nowatorskich pomysłów. Einstein miał powiedzieć: ”Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza.”. Edison odwoływał się do dziecięcej wytrwałości i braku zniechęcenia w obliczu doznawanych porażek mówiąc: „Nikt nie będzie pamiętał tysięcy moich nieudanych żarówek – wszyscy zapamiętają tą jedną, która świeci”. Miał facet wiarę.

No właśnie – jak dziecięcość ma się do naszej wiary i duchowości..?

Wiele ścieżek duchowych odwołuje się do metafory dziecka, aby zilustrować naszą relację z Siłą Wyższą: w obliczu Boga wszyscy jesteśmy dziećmi.

W Jogasutrach i Bhagavad Gicie ostatecznym celem praktyki jogi jest poddanie się Wyższej Mocy.

Dzieci posiadają wrodzoną zdolność zatracania się w sytuacji i szczerego wyrażania się. W procesie socjalizacji zatracamy tę cechę, zyskując w zamian zdolność samokontroli.

Czy jednak musimy zupełnie wyzbyć się naszej dziecięcości aby wkroczyć w świat dorosłych..?

Cena jaką płacimy za źle rozumianą dorosłość jest dość wysoka. Nadmierna potrzeba kontrolowania i świadomego kreowania własnego wizerunku może stać się dla nas nie lada ograniczeniem.

Niedźwiedź z indiańskiej opowieści wyjątkowo szybko zrozumiał, że stał się niewolnikiem własnej Roli: jego życie stało się podporządkowane utrzymaniu etykietki leśnego władcy. Nam z reguły nie idzie to tak gładko.

Tymczasem dla własnego zdrowia nawet prezydent kraju, kiedy wraca do domu, potrzebuje zapomnieć o swojej funkcji, zdjąć marynarkę i pobawić się z własnymi dziećmi.

Zrzucanie marynarki

W klasycznym rozumieniu Joga postrzegana jest jako praktyka, która nas wyzwala.

Od czego?

Od nas samych – najczęściej od naszego wewnętrznego strachu przed zdemaskowaniem, ośmieszeniem.

Amerykański pisarz Mark Twain napisał: „Najgorsze rzeczy, które przeżyłem w życiu wydarzyły się w mojej własnej głowie.”

Praktyka jogi uczy nas, że nie można kontrolować wszystkiego. Można za to poznawać siebie i uważnie obserwować.

Szukając równowagi pomiędzy pełnieniem swojej roli, a wychodzeniem z niej, uczymy się zrzucać maskę i odnajdywać dystans, poddawać się Sile Wyższej.

W procesie duchowego wzrastania uczymy się, że dojrzałość nie musi być zawsze poważna – wyrastamy ponad naszą dziecięcą naiwność, tracimy niewinność, rozwijamy nasze dorosłe aspekty, ale nie odrzucamy tych Pierwotnych – odwołując się do nich czynimy z nich źródło naszej Mocy.

Budzenie wewnętrznego dziecka

Dziw się! – Jak to się dzieje że w dzień niebo jest niebieskie, a w nocy czarne? Skąd trawa wie, kiedy ma rosnąć, a kiedy zapaść w zimowy sen (nawet jak nie ma śniegu)? Jak ciało się regeneruje? Dlaczego ziewanie jest zaraźliwe? Zadawaj pytania. Doceniaj różnorodność Świata Przyrody.

Dziękuj! Kultywuj wdzięczność – stwórz sobie codzienny rytuał dziękowania: za zdrowe zęby, dach nad głową, pomocnych ludzi wokół, za wszystkie inspirujące książki, których jeszcze nie przeczytałeś… Kultywuj go szczególnie wtedy, gdy ci się nie chce!

Śmiej się! Kiedy ostatnio śmiałeś się prosto z brzucha? Szukaj okazji do śmiechu, dziel radość, otaczaj się radosnymi ludźmi.

Próbuj! Rób nowe rzeczy mimo, że nie jesteś w nich ekspertem. Sprawdzaj! Eksperymentuj. Wprowadzaj modyfikacje. Celebruj zwycięstwa i ćwicz ponoszenie porażek – można się na to uodpornić. Naprawdę!

Porzuć Rutynę! Każdego dnia spróbuj zrobić znaną czynność w nowy sposób. Umyj zęby inną ręką, niż zwykle, wróć z pracy nową trasą, zjedz deser zamiast obiadu. Zaskocz samego siebie!

O autorze

7 komentarzy

  1. Dominika kunysz

    „Najgorsze rzeczy, które przeżyłem w życiu wydarzyły się w mojej własnej głowie.” – to jest to, co zdecydowanie mogę powiedzieć o sobie. I wydarzyły się przez wiele lat. Ale teraz jest inaczej. Codziennie uczę się od mojej rocznej córki życia i współpracy z moim wewnętrznym dzieckiem – przeżywania, prawdziwego doświadczania nowego, śmiechu aż do bólu brzucha, zachwytu nad rzeczami i zjawiskami, które kiedyś uważałabym za normę czy nudę (jak kształty chmur czy układ liści na drzewie). Dobrze mieć kogoś, kto pokaże Ci, co jest w życiu ważne. Ja mam ją i za to będę jej wdzięczna zawsze.

    Odpowiedz
  2. Agnieszka KaroN

    Pod wplywem artykułu postanowiłam zglosic się do konkursu. Niech moje “dziecko” się obudzi?

    Odpowiedz
  3. Fausti

    No tak, to takie niemodne mieć czas żeby zachwycać się prostymi rzeczami (o których przez parę lat po prostu zdążyliśmy zapomnieć?), próbując być idealnym, próbując ogarnąć setki innych zadań lub żyjąc cudzym życiem itp…
    A co do tematu postu – kojarzy mi się z nim reklama czekolady Wedla 🙂

    Odpowiedz
  4. anna

    Basia Tworek,jak zwykle o ważnych rzeczach pisze celnie,mądrze i….ze sporą dawką luzu.Dziękuję za ten artykuł.Uświadomił mi,że tylko obudzenie wewnętrznego dziecka pozwala na bycie “tu i teraz”w pełni.

    Odpowiedz
  5. GABriela

    Często niepotrzebnie hamujemy w sobie różne emocje. Zupełnie niepotrzebnie. Później tkwi to w ciele i prowadzi do bólu. Dzisiaj podczas medytacji zapytam siebie co mówię jako dziecko? Myślę ze wprowadzi to spokój do ciała ?

    Odpowiedz
  6. Marzena

    Ja staram się w sobie pobudzać swoje „ wewnętrzne dziecko” bo bycie kreatywnym w dzisiejszym świecie jest bardzo ważne . Wewnętrzne dziecko na pewnie nie hamuje swoich emocji, słucha swojego wnętrza . Przez wiele lat brnęłam w ślepy zaułek , słuchałam wszystkich a nie siebie … brałam mnóstwo obowiązków bo wydawało mi się ze tak być musi, teraz myśle sobie chciałabym poczuć na codzień wewnętrzne dziecko i pozwolić sobie na wszyskich uczucia które czuje 🙂

    Odpowiedz
  7. Paulina

    Mam taką refleksję i jednocześnie pytanie (to z tej dziecięcej ciekawości ;)) – od dłuższego czasu zastanawia mnie, skąd w dorosłych ten wewnętrzny przymus narzucania jarzma na swoją spontaniczną, dziecięcą część. Kiedy to się pierwszy raz pojawiło i po co? Bo sam mechanizm przekazywania jest czytelny – zablokowani dorośli przekazują swoje blokady dzieciom, te przekazują je dalej… Te blokady nie puszczają zupełnie nawet jeśli się ma własne dziecko lub pracuje z dziećmi, choć mam wrażenie, że wtedy trochę częściej ten element spontaniczności ma szansę się pojawić, dorośli mają wtedy pretekst. Okazuje się, że największym wyzwaniem jest dać sobie dostęp do swojej dziecięcej części bez zewnętrznego pretekstu i pozwolić sobie na wyrażenie siebie w takiej właśnie odsłonie bycia “po prostu”, bezwarunkowo i szczerze. Cóż, niech przyjaźń z naszym wewnętrznym dzieckiem stanie się częścią życiowej drogi, życzę tego sobie i wszystkim ludziom. Pozdrawiam

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.