Wybierz Strona

Koło Emocji. Patrycja Gawlińska

Koło Emocji. Patrycja Gawlińska

Patrycja Gawlińska - joginkaDlaczego nie jesteśmy w stanie permanentnego zadowolenia, dlaczego nie cieszymy się każdym dniem, każde uczucie szczęścia jest tylko czasowe, a nawet największą radość może zniweczyć maleńka rysa?

Przyczyny tego stanu można szukać w dwóch emocjach towarzyszących człowiekowi od zarania dziejów – są to strach i chciwość. Główną przyczyna strachu jest śmierć. Wola przetrwania jest najsilniejszym instynktem. Chciwość wynika ze strachu. Chcemy więcej, ponieważ boimy się, że może nam zabraknąć czegoś, co pomogłoby nam przetrwać. Z pewnością te dwie emocje miały ogromne znaczenie dla przetrwania gatunku, kiedy to każdego dnia trwała walka o życie. Dziś w normalnych warunkach nasze życie nie jest już w ciągłym zagrożeniu, jednak wzorce i emocje pozostały.

Rozwinęły się związane ze strachem i chciwością uczucia: przywiązanie i oczekiwania. Przywiązani jesteśmy praktycznie do wszystkiego – do ludzi, zwierząt, przedmiotów, działań i ich efektów. Z przywiązania wynikają oczekiwania. Oczekujemy od innych, siebie i Świata określonych zachowań, że będzie tak a nie inaczej. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie przywiązanie do tychże oczekiwań i rodzące się negatywne emocje, jeśli „coś idzie nie po naszej myśli”.

Strach – chciwość, przywiązanie – oczekiwania są ściśle ze sobą powiązane i jedno nie istnieje bez drugiego, drugie bez trzeciego itd. W tym emocjonalnym kole tkwimy uwięzieni nie znając wyjścia. Cierpimy kiedy czegoś pragniemy, wydaje nam się że upragniona rzecz przyniesie nam radość. Kiedy to dostaniemy cierpimy nadal, bo nie spełniło to naszych oczekiwań. Zbyt często mamy za duże oczekiwania wobec przedmiotów naszych pragnień. Jeśli bliska osoba nie spełni naszych oczekiwań czujemy się zranieni. Kiedy przydarza się nam coś złego to oznacza, że Świat jest przeciwko nam i tracimy wiarę w szczęście. Gromadzimy pieniądze w obawie o „jutro”. Pierwszym krokiem do zmiany tej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji jest świadomość, że to jak reagujemy na wszystko, co dzieje się wokół nas zależy tylko i wyłącznie od NAS SAMYCH. Nie mamy wpływu na to czy pani w sklepie będzie dla nas uprzejma, ale mam wpływ na swoją reakcję. Nie mając oczekiwań wobec wspomnianej pani i jej zachowania, nie będziemy rozczarowani i niezadowoleni. To dotyczy każdej sfery życia na każdym poziomie nie tylko w relacji z innymi. Dotyczy to także przywiązania do świata materialnego. I nie chodzi o to, aby pozbyć się wszystkich rzeczy i zamieszkać pod mostem, tylko o to, aby pozbyć się samego uczucia przywiązania do przedmiotu. Jeśli utrata jakiejkolwiek rzeczy przynosi cierpienie oznacza, że było przywiązanie. Przywiązanie powoduje oczekiwania, powoduje strach przed utratą i chęć zatrzymania, zachłanność. Kiedy już pojawi się świadomość tego mechanizmu i zrozumienie, że te uczucia nie pojawiają się gdzieś spoza nas tylko W NAS, najprostszą drogą do wolności i zadowolenia jest brak przywiązania. Posiadaj, ale nie przywiązuj się, zakochuj się, ale nie oczekuj dozgonnej miłości. Nie spodziewaj się, że ktoś zrobi coś dla Ciebie, jeśli go o to nie poprosisz. Nie przywiązuj się do wyników swojego działania, akceptuj je takimi jakie są. Nie obawiaj się utraty pracy, bo możesz dostać lepszą. Nie cierp tylko dla tego, że czegoś nie masz. Jeśli dajesz sobie bez tego radę oznacza, że tego nie potrzebujesz.

Jak pozbyć się przywiązania? Po prostu zaufać i ŻYĆ TERAZ.

Nasze cierpienie (nie piszę o bólu fizycznym) związane jest z przyszłością, bądź przeszłością nigdy z chwilą obecną. Boimy się tego co będzie, albo cierpmy z powodu tego co było. Przywiązanie i oczekiwania, strach i chciwość dotyczą tego, co było bądź tego, co będzie. Przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma, jedyne co istnieje to teraz. Rzeczywista przyczyna naszego nieszczęścia już nie istnieje, albo jeszcze nie istnieje i może nigdy nie zaistnieć. Jeśli w danej chili żyjesz to oznacza, że masz wszystko czego potrzebujesz, więc dlaczego nie jesteś zadowolony.

Postrzegamy świat przez pryzmat własnych doświadczeń, wzorców, wyobrażeń. Automatycznie nadajemy znaczenie wszystkiemu, co dociera do nas za pośrednictwem zmysłów. Oceniamy, szufladkujemy. Bądź jak dziecko, nie piszę o byciu infantylnym, a o obserwowaniu świata z zainteresowaniem, o radowaniu się tym co nas otacza, bez oceniania, nadawania znaczenia, bez  oczekiwań, nie przywiązując się, a cierpienie zniknie i pojawi się zadowolenie. Zadowolenie o którym piszę to nie euforia, endorfinowy haj, a poczucie pełni, braku potrzeb,  poczucie spełnienia.

Patrycja Gawlińska jest nauczycielką jogi i kulturoznawcą. W Mysore, kolebce dynamicznej formy jogi (astanga vinyasa joga), ukończyła kurs asan, pranayamy, mudr oraz kurs nauczycielski pod kierunkiem BNS Iyengara. Wegetarianka i wielbicielka indyjskich słodyczy. Obecnie nadal zgłębia ashtanga vinyasa jogę oraz od roku jogę w podejściu vinyasa krama u Macieja Wieloboba w Krakowie. Wraz z mężem prowadzi szkołę jogi Yoga Shala w Zabrzu i Gliwicach.

O autorze

13 komentarzy

  1. Leszek

    Artykuł można traktować jako wskazówkę – manifest.

    1. Wskazówka dotyczy przyczyny cierpienia , którą w jednym słowie można ująć jako przywiązanie.

    2. Manifest wskazuje na rozwiązanie powyższego problemu , poprzez właściwe postrzeganie i właściwe działanie.

    Psychologia akademicka jako nauka , zajmuje się odkrywaniem jak działa umysł i tworzeniem koncepcji, co nie w pełni pokrywa się z rzeczywistością. Koncepcje ograniczają się do obszaru , którymi się zajmują. Chyba , że mamy pomysł na koncepcję wszystkiego , ale to nie ta nauka.

    Psychologia jogi, opiera się o doświadczenie arhatów , którzy doszli do końca , wyjaśnili wszystko , dlatego nie gubi właściwego kierunku.

    W nauczaniu psychologii akademickiej może istnieć problem rozbieżności pomiędzy wiedzą , a doświadczeniem. Mamy potem psychologów z problemami psychologicznymi , którzy nie dostrzegają tego. Można powiedzieć , że wiedza staje się przeszkodą, o ile nie prowadzi terapeuty do rozumienia działania umysłu , poprzez własne doświadczenie.

    Komentowany artykuł manifestuje koncepcję wszystkiego ,zawartą w słowie “teraz”. Tak naprawdę “teraz” trzeba umieć rozpoznać i dla większości jest pojęciem iluzorycznym. Istnieje pewna pomocna praktyka dla rozproszenia iluzji. Trzeba utrzymywać świadomość , że:

    “Wszystko jest próbą sprawdzającą co zrobisz ;
    Jeżeli nie zauważasz tego , co masz przed oczami, musisz zacząć od nowa!”

    Każda myśl , czy uczucie , jest już robieniem czegoś ,trochę paraliżujące odkrycie !

    Umysł można porównać do odbiornika , którego strojenie zależy tylko od nas , ale pomimo tej wiedzy , cholernie trudno go nastroić , czego sam doświadczam i daję temu wyraz huśtawką nastrojów.

    Strojenie umysłu nie jest oddzielone od robienia czegoś , nie można go nastroić na zapas. Zawsze jesteśmy doskonale dostrojeni dukham , lub sukham.

    Pozdrowienia.

    Odpowiedz
  2. Leszek

    Co myślę ?

    Warto studiować buddyzm , aby się dowiedzieć co jest emocją , co uczuciem , co wynika z czego i jak działa. Nie przerobiłem jeszcze tej lekcji.

    Bez wiedzy trudno jest zrozumieć umysł i popełniamy błędy , których można by uniknąć. Niektórzy muszą najpierw posmakować błędów , aby stać się otwartymi na wiedzę.

    Pozdrawiam wszystkich kroczących ścieżką sattwy 🙂

    Odpowiedz
  3. Maciej Wielobób

    Dlaczego akurat buddyzm, Leszku? Jest wiele innych ścieżek medytacyjnych, bez konotacji religijnych…
    Tu Patrycja pisze z perspektywy jogi, a nie buddyzmu.

    Odpowiedz
  4. Leszek

    Napisałem buddyzm , ale nie w sensie religii Maćku.
    Zdaje się , że zdjęcie mnichów pokierowało mnie do użycia tego słowa.

    Nie jestem buddystą z perspektywy religii , ale trochę buszowałem po różnych stronkach i nadgryzłem kilka książek.

    Podoba mi się Twoje podejście do praktyki Maćku, które nie polega na ekscytacji , tylko na robieniu rzeczy we właściwym porządku , mocą spokoju i prawdy.

    Moja praktyka jest trochę chaotyczna , dlatego zasadniczo nie doradzam , ale przedstawiam swój punkt widzenia , co mi sprawia dużą frajdę i pomaga w podtrzymaniu ognia 🙂

    Odpowiedz
  5. Leszek

    Powinienem napisać , że warto studiować SIEBIE i wtedy znikają konotacje religijne .

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. Leszek

    “Studiować buddyzm, to studiować siebie.
    Studiować siebie, to wykroczyć poza siebie.
    Wykroczyć poza siebie, to być w jedności ze wszystkim.
    Być w jedności, to być oświeconym, to wyzwolić swoje ciało i umysł oraz ciała i umysły innych. Nie pozostaje żaden ślad oświecenia i ów “nie-ślad” trwa w nieskończoność”

    Eihei Dogen Zenji

    .”

    Odpowiedz
  7. Leszek

    Linia przekazu w jakiej praktykujemy , decyduje o sposobie w jaki wyrażamy swoje myśli na temat praktyki , podobnie jak używamy różnych języków.

    Gdyby wyobrazić sobie sytuację , że ktoś postanawia zakazać używania innego języka , ponieważ go nie rozumie.

    Na całe szczęście nie ma z tym większych problemów w dzisiejszym świecie.

    W kwestii religii jest mniej zrozumienia. Dlatego uniwersalny system opiera się na fizjologii ciała i umysłu , aby objaśnić naturę wszystkiego.

    Takim systemem jest joga , ale i tutaj trafiamy na barierę pojęć i niezrozumiałych opisów.

    Warto wypracowywać czytelny przekaz , również dla nie znających języka jogi i w sumie uważam , że jest to robione.

    Wtedy problemem może być gubienie właściwej treści przekazu. Dlatego nauczyciel powinien być ekspertem , a potem dostosowywać przekaz do możliwości rozumienia ucznia.

    Być ekspertem oznacza doświadczyć na sobie jak działa 🙂

    Odpowiedz
  8. Wlodek

    Trzeba dobrze patrzyć żeby znależć własne przywiązania.

    Odpowiedz
  9. Leszek

    Właściwe postrzeganie pochodzi z mocy koncentracji , nie znam innej definicji mądrości. W pierwszym wpisie tego wątku napisałem , że nie można umysłu nastroić na zapas i jest to prawdą w kontekście zmienności sytuacji , ale można umysł wyostrzyć , poprzez jogę.

    Odpowiedz
  10. Leszek

    Tak , ale świadomość może się gubić , poprzez rozproszenie.

    Kiedy zawiesimy się na jakimś punkcie odniesienia bez świadomości i damy się porwać w wir pomieszania , będziemy rozproszeni.

    Wydaje mi się , że koncentracja przychodzi sama w czasie prawidłowej praktyki , nie jest czymś , nad czym trzeba się specjalnie rozwodzić.

    U mnie wygląda to tak , że czasami widzę co mam przed oczami , a czasami nie widzę . Moje praktyka jest chaotyczna, ale nie robię już z tego atutu. Szukam porządku , a ten pojawia się wraz z koncentracją.

    Odpowiedz
  11. Patrycja Gawlińska

    To nieświadomość powoduje rozproszenie i pomieszanie, świadomość umożliwia koncentrację. Sam Leszku piszesz, że bez świadomości będziemy rozproszeni!

    Odpowiedz
  12. Leszek

    Tak napisałem , ale świadomość która jest ze swej natury bierna , aktywuje się mocą koncentracji .

    Robieniem czegoś jest bycie skoncentrowanym , a świadomość umożliwia koncentrację.

    Przeskoczenie tego w praktyce jest celem jogi.

    Odpowiedz

Trackbacks / Pingbacks

  1. A miało być tak pięknie… rzecz o oczekiwaniach | Sonrisa Art - […] P.S. A jeśli kogoś temat emocji takich jak rozczarowanie wynikające z niespełnionych oczekiwań i przywiązanie powodujące cierpienie, polecam ten…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *