Wybierz Strona

Refleksje po warsztatach z Maciejem Wielobobem w Gdańsku. Monika Kowalska

Refleksje po warsztatach z Maciejem Wielobobem w Gdańsku. Monika Kowalska

Nie wyróżniając się wcale, napiszę, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak wiele dały mi zaledwie trzy sesje praktyki. Wszystkie były potrzebne i stworzyły zamkniętą całość. Na pierwszej pojawiła się u mnie maksymalnie jedna kropla potu, na drugiej walczyłam z chęcią ucieczki z sali, bo konfrontacja własnych ograniczeń ciała z tym, co widziałam u niektórych uczestników, powodowała pomieszanie zmysłów, rozdwojenie jaźni lub wiarę w cuda, a fakt, że przyszłam na trzecie zajęcia, świadczył o ogromnej odwadze i czystym umyśle.

Poszłam na warsztat bez przygotowania, nie zintensyfikowałam praktyki, nie czytałam bloga Maćka. W sumie byłam szczera. I nastawiona jak na co dzień, na poznawanie (tylko) głową, więc… Na słowa o braku ścisłego planu warsztatu zareagowałam lekkim rozczarowaniem. Maćka specyficzną aurę odebrałam jako barierę. Odpowiedzi na moje pytania zinterpretowałam jako odbicie piłki, bo mam szukać czy odnaleźć je w sobie. Byłam w jakiś sposób przytłoczona przedstawionym przez Maćka spektrum zjawiska „joga”, niesamowitymi możliwościami ciała i umysłu, ogromem wiedzy w jego wypowiedziach, odpowiedziach na nasze pytania. W tym momencie powoli, mimowolnie zaczęłam się wycofywać. Ale nie było w tym nic z rezygnacji. Przenosiłam się z obserwacji, porównywania, kontrolowania w tę magiczną całość – ciała, umysłu i oddechu. Trudno to opisać, ale naprawdę udało mi się zmienić oczekiwania, może wręcz roszczenia wobec jogi, mojej nauczycielki – Ani, warsztatu, Maćka na – nie tyle oczekiwania wobec siebie – co na drogę, którą pójdę. Ta beznapięciowa i otwarta relacja z uczniem, jaką nawiązuje Maciek, wydała mi się wskazówką do rodzicielstwa, życia w ogóle. Jestem uczniem, nauczyciel jest moim towarzyszem, jest na wyciągnięcie ręki, ale cały wysiłek/nauka/odkrywanie odbywają się we mnie. Uczę się samoświadomości, odpowiedzialności, konsekwencji i niezależności. Decyzje, czy spróbuję, choć się boję, czy powtórzę, choć mi się nie udaje, czy będę starać się nadal, choć czuję zmęczenie, zależą ode mnie. Paradoksalnie, pomimo poznania różnorakich ograniczeń, uświadomienia sobie, ile jeszcze przede mną, poczułam się silniejsza i spokojniejsza. Zresztą utrzymanie równej atencji dla ciała, umysłu i oddechu jest na tyle zajmujące, że automatycznie odrzuca się mnóstwo myśli, na czele z tymi, co spokój zakłócają.

Teraz nie jestem pewna, czy to był warsztat z jogą, bo wszystko wyszło poza tę salę. I doprawdy nie chodzi o to, że połowa wiedzy mi umknęła, a w połowę tego, co zobaczyłam, nadal nie wierzę 🙂 Po prostu Maciek jest niesamowitym nauczycielem.
– –
Warsztaty z Maciejem Wielobobem: http://maciejwielobob.pl
Blog Maćka: http://www.joga-blog.pl
Organizator warsztatu: Anna Haracz; zdjęcia: Małgorzata Hiszpańska-Słaba.

O autorze

2 komentarze

  1. Leszek

    Tylko mogę potwierdzić , moje wrażenia z warsztatu z Maćkiem we Wrocławiu są również pozytywne. Nie jestem nastawiony na wiedzę , co wejdzie do głowy to wejdzie , ale na atmosferę . Ta była jak dla mnie luźna i energetyzująca.
    Dobrze czułem się na drugi dzień po warsztacie , coś zaczęło się dziać z energią w dole pleców , ale już przeszło.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *